F31, czyli jak lekarze oznaczają ChAD

Czy wiesz, że chyba prawie każda wizyta u jakiegokolwiek lekarza, wiąże się z wpisaniem do karty pacjenta symbolu jego choroby czy zaburzenia? Kto z Was miał w rękach jakąś swoją dokumentację medyczną i mógł ją na spokojnie przejrzeć? Ci z Was, którzy mieli taka okazję z pewnością wiedzą o czym piszę. Przy dacie wizyty, pewnie gdzieś między opisem objawów zgłaszanych przez pacjenta a dawkowaniem leków będzie mały, tajemniczy symbol. W przypadku ChAD będzie to F31. I wydaje mi się, że o ile u okulisty czy ortopedy nas jako pacjentów tak nie rusza, czy jest taka literka czy inna, taki numerek czy inny, tak w przypadku psychiatry rodzi się u niektórych osób BUNT. Bo – jak to? Ktoś, kogo widzę po raz pierwszy, w ciągu jednej, krótkiej wizyty nadaje mi jakąś etykietkę? Jak, po co i dlaczego???

O jakie symbole chodzi?

Zaraz ktoś jeszcze pomyśli, że lekarze rysują w kartach pacjentów jakieś tajemnicze, malutkie rysuneczki. 😉 Psychiatrzy, nie? 😛 Można by się spodziewać. 😛  A tak poważnie: chodzi o symbol literka+cyferka, czasem po tym następuje kropka i kolejne cyferki. W moich kartach zwykle po czymś takim następował opis słowny i całość wyglądałaby dla przykładu tak:

[otw_shortcode_quote border=”bordered” border_style=”dashed” background_color_class=”otw-green-background”]F31.3 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod depresji o łagodnym lub umiarkowanym nasileniu[/otw_shortcode_quote]

Albo tak, o tak to oznacza mnie moja okulistka:

[otw_shortcode_quote border=”bordered” border_style=”dashed” background_color_class=”otw-green-background”]H52.1 Krótkowzroczność[/otw_shortcode_quote]

Gdzie leży źródło tajemniczych literek i cyferek?

Pochodzą one z ICD-10. ICD-10 to Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i jak liczba sugeruje, jest to wersja 10 tej klasyfikacji. Z tego co wiem, trwają prace nad nową, 11 wersją. Ma być ona całkiem niedługo, bo chyba nawet jeszcze w tym roku zaprezentowana szerszej publiczności. Dlaczego średnio co kilkanaście lat pojawiają się nowe wersje klasyfikacji? Bo po pierwsze medycyna ciągle idzie do przodu a wraz z jej postępem dowiadujemy się nowych informacji o zdrowiu i stanach patologicznych. Jeszcze 30 czy 50 lat niektórych chorób nawet nie leczono! Nie przez złośliwość lekarzy, ale z tego prostego powodu, że nie wiedziano o ich istnieniu! Po drugie, co ważne zwłaszcza w kontekście chorób psychicznych, normy obyczajowe zmieniają się w społeczeństwie wraz z biegiem lat. Kiedyś leczono homoseksualizm! Dziś o czymś takim żaden w pełni profesjonalny specjalista nawet nie pomyśli.

Celem czegoś takiego jak ICD-10 jest uporządkowanie chorób i zaburzeń. Jeśli coś mamy skategoryzowane – znaczy wiemy, że należy to leczyć, jakie są objawy oraz jak dokładnie powinno się to leczyć, bo mamy pewne określone procedury. Nie da się też ukryć, że klasyfikacje ułatwiają pracę lekarzom. Wyobraźmy sobie: idziemy do nowego lekarza z grubym plikiem dokumentacji od poprzedniego, a ten musi się zapoznać ze wszystkim! Bo nie ma żadnych symboli i nazw rozpoznania przy każdej wizycie. Tak łatwiej prześledzić przebieg np. takiego zaburzenia, jakim jest ChAD.

W ICD-10 sklasyfikowano zatem wszystkie możliwe diagnozy, jakie może postawić nam lekarz każdej specjalizacji. Wszystkie możliwe choroby i zaburzenia, jakie mogą się człowiekowi przytrafić (i jakie znamy na dzień dzisiejszy). Umieszczono w niej więc na przykład celiakię (K90.0), jak i nadciśnienie tętnicze (I19, I11, I12, I13, I14, I15), a także migrenę (G.43). Do tego wiele róznych innych chorób i zaburzeń: układu trawiennego, układu krążenia, układu nerwowego. Plus choroby zakaźne, nowotwory, choroby układu moczowo-płciowego, kostno-stawowego i wiele, wiele innych. W sumie symboli jest około 16 tysięcy.

F31, czyli jak w ICD-10 wygląda Choroba Afektywna Dwubiegunowa?

W obowiązującej obecnie klasyfikacji przewidziano 10 możliwych stanów, jakie są związane ze spektrum ChAD. Piszę spektrum, bo jak widzicie dotyczą one i ChAD typu I i typu II, i innych zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. Ja obecnie jestem w miejscu F31.7 (remisja), a o remisji pisałam np. tutaj, a także tutaj. Na liście jest jeszcze 9 innych opcji:

  • F31.0  Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod hipomanii
  • F31.1 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod maniakalny bez objawów psychotycznych
  • F31.2 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod maniakalny z objawami psychotycznymi
  • F31.3 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod depresji o łagodnym lub umiarkowanym nasileniu
  • F31.4 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod ciężkiej depresji bez objawów psychotycznych
  • F31.5 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod ciężkiej depresji z objawami psychotycznymi
  • F31.6 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – epizod mieszany
  • F31.7 Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, obecnie – remisja
  • F31.8  Inne zaburzenia afektywne dwubiegunowe
  • F31.9 Zaburzenia afektywne dwubiegunowe, nie określone

W tym wypadku to nie jest tak, że lepiej czy gorzej mieć wyższy czy niższy numer. Z tego co widzę, nie ma tu mowy o ułożeniu hierarchicznym czy dolegliwością objawów. Epizod mieszany (.6) nie jest w żaden sposób lepszy, gorszy, łatwiejszy czy trudniejszy niż epizod hipomanii (.1) Po prostu zebrano w jednym miejscu wszystko, co medycyna poznała.

Można o tym więcej poczytać tutaj. Pod linkiem kryje się hasło/pozycja ChAD w wyszukiwarce chorób i zaburzeń w ICD-10, jest to niestety strona jest w języku angielskim.

ICD-10 to także opis objawów

Na przykład, jeśli mówimy o ChAD, to ICD-10 określa, kiedy w ogóle można mówić o takich zaburzeniach. I kiedy nie można. Pożyczyłam z wikipedii:

  • Obecny epizod spełnia kryteria hipomanii, manii, epizodu depresyjnego
  • W przeszłości stwierdzono co najmniej jeden epizod afektywny (hipomaniakalny, maniakalny, depresyjny, mieszany)
  • Przynajmniej jeden z tych epizodów afektywnych był inny niż depresyjny
  • Epizody nie są spowodowane używaniem substancji psychoaktywnych ani zaburzeniami organicznymi

Oczywiście też np. stan hipomanii czy manii nie zostaje zostawiony bez opisania objawów i wskazania, kiedy można o nim mówić.

Klasyfikacja w praktyce

Zapytacie jak ta wiedza przekłada się na życie codzienne? Oprócz tego, że już wiemy, co to za znaczki i skąd się w karcie wzięły.

Otóż wyjaśnia się tajemnica różnych zniżek na leki. Spotkaliście się kiedyś z tym, że kupowaliście jakiś lek wspólnie z kimś, kto również choruje na podobną chorobę i okazywało się, że cena dla Was jest dużo niższa/wyższa? Wszystko to dlatego, że choroba jest podobna, ale nie ta sama, oznaczenie rozpoznania inne i nasze państwo w innym stopniu refunduje dany preparat. Może zdarzyć się i tak, że zniżka będzie ta sama, ale chyba nie można zakładać, że taka jest reguła.

Masz prawo spytać lekarza o rozpoznanie. A lekarz powinien udzielić odpowiedzi. Nie powinno dochodzić do takich sytuacji, że do karty elegancko idzie F31.3 (łagodna/umiarkowana depresja w ChAD), a lekarz mami pacjenta historiami, że nie może udzielić informacji, że lepiej będzie dla pacjenta nie wiedzieć, czy zbywać pytanie w jakiś inny, bardzo lub mniej bardzo głupi sposób. Jeśli naprawdę nie wie i jeszcze się zastanawia nad konkretną diagnozą to też mamy prawo to usłyszeć. W karcie na pewno jakiś symbol wylądował – mamy prawo wiedzieć jaki i dlaczego. Zawsze możemy się tym podeprzeć, kiedy będziemy drążyć.

Inne klasyfikacje

W Stanach Zjednoczonych choroby i zaburzenia psychiczne leczy się w oparciu o DSM-5. Tak, mają tam własny system. To też klasyfikacja, po prostu odrobinę inna. I dotyczy tylko zakresu zdrowia psychicznego.

O depresji w kontekście DSM-5 pisałam już kiedyś, o tutaj.

Czy F31 to etykietka?

W moim odczuciu nie. To tylko nazwa mojej choroby, zakodowana tak, aby lekarzowi było łatwiej. Równie dobrze mógłby rysować w karcie muminka albo pisać/drukować kartę na różowym papierze dla ChAD, zielonym dla depresji, fioletowym dla schizofrenii, itd. To zostaje tylko w karcie. Bo ja jako człowiek nie jestem ani F31, ani nie jestem ChADem, ani nie jestem swoją chorobą (zaburzeniem).

To oznaczenie nie jest też etykietką z innego powodu – nie jest niezmienne. Nie jest raz na zawsze przyklejone ani do nas, ani do naszej karty. Idziemy do nowego lekarza – ten może mieć nową wizję, zauważyć jakieś przeoczone objawy, itd. Nawet nasz stały lekarz pod wpływem nowych objawów, może zmienić zdanie – i diagnozę.

Nie ma się więc co bać tego już-mniej-tajemniczego F31 czy jakichś innych kodów, a traktować je informacyjnie.

 

Słyszeliście wcześniej o ICD-10? Wiedzieliście o symbolach wpisanych w Waszych kartach?

Chadonistka
Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.