Czy choroba psychiczna jest tak straszna jak ją malują?

Znasz na pewno to polskie powiedzenie o diable. O diable nie tak strasznym, jak go malują? Jeśli nie: jest takie przysłowie, które dotyka tematyki realności naszych wyobrażeń. “Nie taki diabeł straszny, jak go malują.” Mówi ono o tym, że kiedy porównamy nasze wyobrażenia z rzeczywistością, to może się okazać, że te wyobrażenia są wyolbrzymione albo przerysowane i najzwyczajniej w świecie nijak się do rzeczywistości mają. I że w rzeczywistości wiele rzeczy jest prostszych, niż o nich wcześniej myślimy, zanim się z nimi zetkniemy. Pomyślałam sobie, że ciekawym będzie rozważyć w tym kontekście zagadnienie choroby psychicznej i chorowania.

choroba psychiczna 1

Choroba psychiczna – straszny wilk?

Co przychodzi Ci na myśl, kiedy słyszysz “choroba psychiczna”? Jakieś kosmiczne pomieszanie z poplątaniem? Bełkoczący, śliniący się staruszek, który musi cały tramwaj poinformować o końcu świata czy innym wielkim spisku w parlamencie? Historia jak z filmu Piękny umysł? A może przypomina Ci się jakaś dawno niewidziana znajoma chorująca na depresję? Samobójstwo znanego aktora? Może wyobrażasz sobie jakieś najbardziej przejaskrawione objawy “dziwności”, jakie tylko przychodzą Wam do głowy? Na przykład gromadzenie przypadkowych przedmiotów, aż całe mieszkanie zacznie przypominać cuchnący magazyn? Telewizja bardzo lubi ten przykład. Czy Twoją pierwszą reakcją jest wstrzymanie oddechu i powtarzanie w myślach: “byle tylko nie trafiło na mnie”? Albo myślisz sobie “wielkie dzięki, że na szczęście mnie to nie dotyczy”?

Wyłania się z tego mocno niefajny obraz choroby psychicznej – takiego strasznego wilka, z wielkimi oczami, uszami i zębiskami. Obrosłego w gęste, czarne futro. Węszącego wokół człowieka. Warczącego groźnie. Takiego już, już szykującego się do skoku. A jeśli skoczy to zabije. Co do tego nie ma wątpliwości. Czy tak naprawdę jest z chorobami psychicznymi? Są tak samo straszne jak groźny wilk, a jak już się przytrafią to pozamiatane?

Jakimi słowami namalować tego diabła

Czy wiesz, że niektórym ludziom stale towarzyszy obawa przed zachorowaniem na chorobę psychiczną? Czy ciekawiło Cię kiedyś, co się może kryć za takimi reakcjami? Dla mnie oczywistym jest, że lęk, ale pogrzebmy dalej. 😛 Chodzi o lęk przed psychotropami (klik1 klik2 klik3)? Przed psychiatrą (klik)? Przed szpitalem psychiatrycznym? Przed ograniczeniami wywołanymi chorobą? Przed odbiorem przez bliskich, przyjaciół, znajomych? Przed wykluczeniem ze społeczeństwa? Przed problemami z pracą, studiami, związkami? Przed utratą kontroli nad sobą? Może masz jakieś inne pomysły?

Ten diabeł, diabeł choroby psychicznej jest malowany przez każde “a co ludzie powiedzą”, “weź się w garść”, “postaraj się zachowywać inaczej”, “przecież nic ci nie jest”, itd. Głęboko wierzę, że za każdym razem, kiedy ktoś tak mówi osobie chorującej, gdzieś na świecie żałośnie miauczy mały kotek. Naprawdę żałośnie!

Do tego, co po stronie wyobrażeń dorzuciłabym jeszcze wyrażenie “chory psychicznie” użyte w tym pejoratywnym sensie. W tym momencie przyszło mi do głowy, że część ludzi może sobie serio nie zdawać sprawy z tego, że jest jakieś inne, nie obraźliwe i to jest przerażające. Dla takich osób określenie “chory psychicznie” będzie zawsze obelgą.

Takiego diabła czy złego wilka łatwo stworzyć. Tu wystarczy nie pomyśleć, tam wystarczy uogólnić, jeszcze trochę pogadać bez zastanowienia i proszę, wilk jak malowany.

choroba psychiczna 2

Zderzenie z rzeczywistością – dobry piesek?

Nie będę Wam mydlić oczu – nie jest lekko mieć chorobę psychiczną. Jednak… Ja co prawda nie jestem dog-person i od razu przepraszam każdego miłośnika psów za naiwne porównanie, jednak myślę sobie tak: wilk, to coś jak pies, tylko trochę bardziej dziki, nie? Każdego takiego wilka można spróbować oswoić. Może nie wytresować, nie nauczyć miliona sztuczek, ale uwierzcie mi, z tym wilkiem da się żyć. Nigdy nie oswoimy go do końca i zawsze będzie ryzyko, że zechce pokazać kły, ale wiele się możemy o jego zwyczajach nauczyć i wiele jego zachowań da się przewidzieć.

Można bać się pierwszej wizyty u psychiatry i ze spokojem chodzić na kolejne. Można być sceptycznym wobec leków, ale zacząć je brać, gdy zajdzie taka konieczność. Można przełamać się i wziąć udział w psychoterapii. Można pomimo pierwotnej niechęci czy nieśmiałości rozmawiać z bliskimi, przyjaciółmi, znajomymi i pokazywać, że pomimo choroby nadal jest się sobą. Można, po jakimś czasie, uodpornić się na “chorego psychicznie”. Po kryzysie psychicznym można z powrotem nauczyć się patrzeć w lustro. Można jak się da najlepiej przygotować na nawrót choroby.

Czy choroba psychiczna jest straszna? Tak, jest straszna. Najboleśniejszą właściwością choroby psychicznej są jednak nie dotkliwe objawy, czy niechęć otoczenia. Podobnie jak z chorobami somatycznymi najbardziej boli świadomość, że moje własne ciało – mój własny mózg – mój własny umysł zaczyna działać przeciwko mnie. Jak najgorszy wróg. Nawet powiem mocniej: jak najgorszy wróg, który kiedyś był przyjacielem, sprzymierzeńcem. Któremu ufałeś/aś, wierzyłeś/aś, na którego mogłeś/aś liczyć. A zamiast tego jest coś, co non stop działa przeciwko tobie.

Czy choroba psychiczna jest tak straszna jak ja malują?

Aż tak straszna to nie! Zdecydowanie nie. Chorowanie na chorobę psychiczną może składać się z rodziny, pracy, studiów. Z sukcesów na różnych polach. Ze spełniania się jako wolontariusz. Może być głównie psychoterapią i wizytami u psychiatry. Może być też rzeczywistością szpitalną. Może być trudnymi do wyciszenia objawami. Może być zamknięciem się w domu. Może być wszystkim po trochę. Może być zdrowieniem. Może być chorowaniem. I żeby było jasne – mówię teraz o wszystkich zaburzeniach i chorobach psychicznych.

Naprawdę trudno kłamać i wmawiać komuś, że chorowanie jest przyjemne. Nie jest, tak jak żadne inne chorowanie na świecie nie jest dla nikogo przyjemne. Oczywiście poza hipochondrykami. 😉 My – chorujący najczęściej w pewnym momencie życia godzimy się, że to będzie jego nieodłączna część. Że nic na to nie poradzimy. Nie nasza wina. Chorowanie natomiast byłoby dużo mniej straszne, gdyby nie było postrzegane tak jak jest. Jako coś groźnego, skomplikowanego, czasami wydumanego i pozornie niepotrzebnego, i tak dalej, i tak dalej. Chorowanie jest proste. Można je rozrysować wokół osi objawy – lekarz – psychoterapia. I tu zależnie od fazy choroby zostaje jeszcze jakaś przestrzeń do zwyczajnego życia.

Zauważ, że samo chorowanie nie jest tak straszne, jak stereotypy na ten temat. W takim głupim gadaniu, nie ma żadnego szacunku do osób chorujących. Ani wtedy, kiedy są zdrowe, ani tym bardziej wtedy, gdy chorują. A osoba, która choruje, zasługuje na taki sam szacunek, jak każdy inny człowiek. Chorowanie na cokolwiek nie powinno nikogo odzierać z człowieczeństwa. Pomimo różnych objawów, czy dziwnego zachowania wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi.

A osoby chorujące psychiczne są wśród nas. Chodzą tymi samymi ulicami. Do tej samej pracy. Mieszkają po sąsiedzku. Mówią nam dzień dobry. Żyją.

Chadonistka
Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.