Wonder Woman – recenzja filmu

Nie czekałam jakoś wybitnie bardzo na film o Wonder Woman. Bardzo lubię Justice League, z całego mojego serduszka kocham Supermana nad życie, z wielką chęcią oglądam Batmana, ale Wonder Woman mnie tak ni to grzała ni to ziębiła. Obojętność totalna. Kiedy ta postać pojawiła się w filmie Batman v Superman: Świt sprawiedliwości to owszem, miło mi się ją oglądało, ale bez jakiejś większej ekscytacji. Potem się okazało, że będzie film poświęcony tylko jej – przyspieszonego bicia serca na tę nowinę u siebie nie stwierdziłam.

Ale na film poszłam. Niby bez oczekiwań, niby bez podekscytowania tematem, ale siedząc w fotelu i oglądając reklamy (czy ktoś jeszcze tak jak ja uwielbia kinowe reklamy i zwiastuny?) dotarło do mnie, że jednak bardzo bym chciała, żeby to był fajny, dobry, zabawny film, z superbohaterką na poziomie, nie jakieś popłuczyny. Skąd mi się to tak nagle wzięło? Trudno mi to wytłumaczyć inaczej niż jakiegoś rodzaju odmianą „solidarności jajników”. Więc poszłam na film z założeniem, że ma być super. Czy było?

Uwaga: dalej będą lekkie spoilery!

Temiskira – rajska wyspa

mała WOnder Woman na rękach mamy

W sali kinowej przeniosłam się na chwilę do Temiskiry. Film jest tak skonstruowany, że jego pierwsza część dzieje się na wyspie, na której wychowała się Diana – czyli nasza Wonder Woman. Temiskira wygląda na ekranie prze-cu-dnie i koniecznie chcę tam jechać na urlop! Kto mi to załatwi? 😛 Widoki są wspaniałe, kamera sfilmowała tę wyspę bardzo udanie. O wiele przyjemniej oglądało mi się te przesycone słońcem kadry i piękną jasnobłękitną wodę, niż ponure, ciemne, mroczne zdjęcia wojny. Swoją drogą świetnie ktoś wymyślił tę różnicę w nasyceniu światłem kadrów.

Na Temiskirze spotykamy Dianę małą, trochę starszą i wreszcie Gal Gadot. Sceny na wyspie pędzą na łeb na szyję, bo wiadomo, to nie jest główna akcja, tylko jakiś wątek, na którym potem można zbudować inne. Szkoda mi było bardzo tego, jak ta część została potraktowana po macoszemu. Film tylko by zyskał, gdyby okresowi na wyspie poświęcić więcej czasu. Raz, z uwagi na cudowną lokalizację. Dwa, aktorka grająca małą Dianę była tak słodko zadziorna i tak dobrze grała! Naprawdę można było z tego wczesnego etapu życia bohaterki wycisnąć coś więcej, kiedy się ma taka aktorkę. Trzy, na wyspie pojawiło się kilka świetnych postaci Amazonek. Dostały one bardzo mało czasu ekranowego i to wielka strata. Ciekawe, wyraziste, silne postaci kobiece. I wszystko po łebkach. ;(

Kobiety w Wonder Woman

Wiecie, ja bym się chyba nawet nie obraziła, jakby cała akcja filmu działa się na tej wyspie. Przynajmniej przez cały film byłoby na ekranie sporo kobiet. 😛 Jak na film o kobiecie-superbohaterce w filmie było bardzo dużo bohaterskich mężczyzn. Ja wiem, że to nie miał być film feministyczny, ale jakoś przed seansem założyłam, że nie będzie on polegał na schemacie kobieta plus wianuszek mężczyzn dookoła.

Wonder Woman z kolegami

Bardzo mi się np. podobała postać sekretarki Steve’a – tej super zabawnej, wesołej kobiety, która pojawiła się może w dwóch czy trzech scenach? Bardzo szkoda, że nie było dla tej postaci więcej miejsca.

Po „złej” stronie też film zafundował nam kobietę. Normalnie bym się tutaj zaraz ucieszyła, ale powiem Wam, że kreacja tej postaci zupełnie mnie rozczarowała. Już dawno nie widziałam tak mało wyrazistej bohaterki, choć przecież ta kobieta wyglądała bardzo charakterystycznie. Ale wygląd to nie wszystko i tak naprawdę film nie opowiedział na o niej nic: jakie ma cechy charakteru, przeszłość, motywacje jej czynów, nic z tych rzeczy. Stoję na stanowisku, że mógłby ją zastąpić ktokolwiek inny w połowie filmu i my widzowie nawet byśmy nie zauważyli.

Muzyka i obraz

Baaardzo, ale to bardzo spodobała mi się w filmie muzyka. Na kilku scenach łapałam się na tym, że zamiast je oglądać – zasłuchiwałam się w muzykę.

W niektórych scenach walki pojawia się slow motion. Naprawdę nie rozumiem w jakim celu. Wygląda to szalenie głupkowato. Mi te kadry przypominały o Matrixie, tylko wiecie w którym roku powstał Matrix? W 1999. A Wonder Woman w 2017. Ogarnijcie sobie sami czy to ma sens. Ja się na tych scenach to dziwiłam, to śmiałam.

A fabularnie jest tak

Jest taka scena w filmie: Steve przywozi Dianę do Londynu i pierwsze co, to zabiera ją do sklepu z ubraniami, żeby ją jakoś przebrać. Potem przekonuje ją do oddania miecza i tarczy, bo sprawiają, że się wyróżnia. Nie zostało to okraszone w filmie żadnym mądrym komentarzem i nie podobała mi się ta scena tak bardzo, że aż musiałam Wam opisać.

Ogólnie w filmie jest dużo różnych komentarzy do świata, bo wiadomo – Dianie należy wszystko objaśnić. Tak dużo jest tego objaśniania, że robi się to z lekka nudne? Naprawdę nie zaszkodziłoby trochę więcej polotu i żartów. Albo żeby to wyjaśnienie świata zostało w scenariuszu zapisane lepszymi dialogami.

Sama fabuła mi się nawet podobała, nie przewidziałam tego twistu na koniec! Lubię takie zaskoczenia.

O czym dla mnie jest ten film

Nawet nie o tym, kto ponosi odpowiedzialność za złe czyny i wojnę czy jaka jest natura człowieka. Nie, ja oglądając film cały czas analizowałam jaką drogę musi pokonać Diana żeby uwierzyli w nią przyjaciele: najpierw Steve, a potem cała ekipa. Jej historia była tak abstrakcyjna, że nawet Steve nie mógł w nią uwierzyć, a przecież on jeden był na wyspie. Także dla mnie ten film to taka ciekawa historia o wierzeniu w niemożliwe, wierzeniu przyjacielowi, zaufaniu.

Podsumowanie

Wonder Woman trzyma miecz

Film nie spełnił moich oczekiwań, ale ujdzie jako miła rozrywka. Żeby był czymś więcej musiałby być bardziej charakterny, wyrazisty. Gal Gadot świetnie się spisała w głównej roli i jej nie mam nic do zarzucenia, ale scenariusz mógłby być lepszy. Jeśli będzie druga część – też obejrzę.

Gdybym miała polecać to przede wszystkim daję znać, że Wonder Woman można spokojnie zignorować i nie oglądać. Jeśli ktoś lubi klimaty Amazonek – zdecydowanie do obejrzenia, choćby dla tej pierwszej części na Tymiskirze. Do obejrzenia też dla każdego, kto chciałby popatrzeć na piękną wyspę na morzu (na oceanie?). Obowiązkowa pozycja dla fanów superbohaterów. I dla każdego kto szuka niewymagającej rozrywki.

About

Piszę bloga, bo lubię w wolnym czasie pobyć czarownicą. ;) Zamierzam tutaj trochę odczarować choroby psychiczne, a w szczególności Chorobę Afektywną Dwubiegunową, którą sama mam. Odczarować, czyli trochę o nich opowiedzieć, trochę na sobie pokazać, że z taką chorobą można żyć i nie zwariować. ;) Trochę przybliżyć, sprawić, żeby nie były takie groźne, nieznane i tabu. Więcej o mnie podtym linkiem.

Może także Cię zainteresuje

  • Nie widziałam tego filmu, ale czytałam, że w porównaniu do dotychczasowych produkcjach o superbohaterkach, a nawet superbohaterach, bije rekordy popularności. I oczywiście, jako że rolę główną odgrywa silna i niezależna kobieta, film został zakazany w niektórych krajach.

    • Podobno bije. W porównaniu do innych tego typu produkcji to powiedziałabym, że Wonder Woman trzyma poziom. 😉 Ale jak oceniać jak normalny film, to słabiutko.