Twój Vincent – recenzja filmu

Twój Vincent to film całkiem, całkiem nowy. Jest z 2017 roku i gdy piszę tę recenzję w grudniu, to film wciąż jest na ekranach niektórych kin. Być może wciąż jest szansa, że jest grany w którymś kinie w Waszym mieście? Film jest trochę „nasz”, bo to koprodukcja polsko – brytyjska. To animacja, ale nie taka do jakich przywykliście. W Twoim Vincencie wszystkie klatki namalowano ręcznie! Farbą olejną, tak jak się maluje prawdziwe obrazy! Jest to pierwszy taki film na świecie. Czy warto go obejrzeć tylko ze względu na to, jak wygląda? Czy to jest dobry film? I wreszcie, to co nas najbardziej interesuje: czy to jest film o Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej?

Przypominam, że listę innych obejrzanych przeze mnie filmów o Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej można znaleźć tutaj.

Wpis nie zawiera spoilerów dotyczących fabuły, poza skrótowym opisaniem o co chodzi i zdradzeniem, jak pokazano stan Vincenta.

filmy o chad

Zwiastun

Na początek zachęcam Was do włączenia zwiastuna tego filmu. Ja się w nim zakochałam, a Wy, nawet jeśli nie wybierzecie się do kina, to popatrzcie chociaż, jak pięknie Twój Vincent został zrobiony. Tym piękniej, im bardziej lubicie malarstwo Van Goga. 😉 Ale nawet jeśli nie lubicie zanadto to na pewno i tak docenicie, że przy filmie pracowało podobno aż 125 malarzy! I stworzyli 65 tysięcy klatek!

Twój Vincent – fabuła

Głównym bohaterem filmu jest co prawda Vincent Van Gogh, ale w  momencie rozpoczęcia się akcji on już nie żyje. 😛 O czym więc jest film? Okazuje się, że Vincent umierając, zostawił nie wysłany list. Armand Roulin, młody, całkiem zwyczajny chłopak obiecuje ojcu, przyjacielowi Vincenta, że dostarczy ten list. I wyrusza w podróż, bardziej skomplikowaną, niżby się wydawało na początku. A spotkani po drodze ludzie, to nie kto inny, jak bohaterowie prawdziwych obrazów Vincenta Van Gogha. Opowiadają oni w retrospekcjach, co działo się z Vincentem tuż przed śmiercią, ale także na podstawie tych historii możemy wywnioskować, jaką był on osobą. Film więc to swego rodzaju kryminał, nie – kryminał.

Akcja toczy się bardzo powoli i spokojnie, choć film cały czas trzyma w napięciu. Jak to się udaje? Z jednej strony mamy tę akcję bieżącą, spokojną: Armand po prostu rozmawia z kolejnymi osobami. Z drugiej: te osoby przynoszą ze sobą różne, przeważnie bardzo barwne wspomnienia dotyczące życia i śmierci malarza. Nie będę pisała jakie, żeby nikomu nic nie zaspoilerować, bo choć historia Van Gogha jest powszechnie znana, to pomysł na ten film już nie. 😉 Z jednej strony więc wspomnienia trzymają w napięciu, z drugiej są przecież tylko przeszłością, która już się wydarzyła. Taka konstrukcja historii nadaje filmowi bardzo ciekawy klimat. Coś a la leniwy thriller.

Warstwa wizualna Twojego Vincenta

Spodziewałam się po zwiastunie, że film będzie piękny, przepiękny, fantastyczny do patrzenia. I powiem Wam, że się nie zawiodłam. Kolejne kadry wyglądają naprawdę świetnie na dużym ekranie. Chłonęłam każdą scenę. Choćby dlatego warto było wybrać się do kina. Spotkałam się jednak z opinią, że film tak świetnie wygląda, że fabuła wydaje się przy tym płytka. Że te obrazy zasługują na coś więcej.

Jeśli ktoś z Was się obawia, że nie podoła filmowi tak zrobionemu albo że nie wytrzyma feerii kolorów sączących się z obrazów Van Gogha i w stylu Van Gogha to podpowiem, że Twój Vincent jest krótką produkcją. Trwa niewiele ponad półtorej godziny. Obstawiam, że nie zdążycie się znudzić ani zmęczyć. Zresztą wśród kadrów znalazły się też sceny czarno – białe.

twoj vincent film o chad

Czy Twój Vincent to film o Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej?

Od miesiąca zastanawiam się, czy wrzucić mój komentarz do tego filmu tutaj na bloga, w dodatku do sekcji #dwubiegunowefilmy. Początkowo bowiem w ogóle nie czułam, aby to był film o ChAD. Nie interpretowałam tego w ten sposób. Ale tyle jest spekulacji, jakoby Vincent Van Gogh w rzeczywistości cierpiał na Chorobę Afektywną Dwubiegunową, że trochę nie wypada pominąć tego filmu (zwłaszcza skoro już obejrzałam :P). Zaczęłam się więc nad ta kwestią film o ChAD/nie film o ChAD zastanawiać i doszłam do wniosku, że może nie jest to aż tak oczywiste, jak mi się na początku wydawało.

W filmie jest pokazane dużo depresji Vincenta. Dużo się o niej mówi, inni bohaterowie kładą na ten aspekt życia malarza duży nacisk. Nikt nie ukrywa, że bohater cierpi na zaburzenia psychiczne. W moim odczuciu nie sposób tej melancholii ominąć, jakoś nie zauważyć, oglądając film. Mamy w nim mocno zagubionego człowieka, skupionego tylko na pracy, mającego problemy w nawiązywaniu czy też utrzymywaniu relacji z ludźmi (z wyjątkami oczywiście), pragnącego bycia akceptowanym i kochanym. I oczywiście przeżywającego życie bardzo głęboko, mocno. Odnoszę wrażenie, że mój opis tej melancholii w ogóle nie oddaje, w porównaniu do tego, jak silnie jest to pokazane w filmie. Więc musicie uwierzyć na słowo albo obejrzeć Twojego Vincenta. 😉

Nie ma zaś w filmie manii, a przynajmniej ja jej nie znalazłam. Jest jedna scena, która może taką manię lekko, leciutko sugerować, ale tylko tyle. Jest takie powiedzenie „piękno jest w oku patrzącego”, tutaj zamiast piękno można podstawić mania/hipomania. 😉

Napiszę więc tak: jak ktoś szuka w filmie Choroby Afektywnej Dwubiegunowej, to może mu się uda ją znaleźć. Ale wydaje mi się, że film tego absolutnie nie podaje na tacy i nie sugeruje, że w historii Van Gogha chodzi właśnie o ChAD. To nie jest jakieś założenie twórców, żeby pokazać właśnie ChAD.

Jeśli nie film o ChAD, to o czym?

To chyba największa zagadka. 😉 Ja odebrałam ten film jako opowieść o niezwykłym i niezwykle wrażliwym człowieku, który choć pięknie widział świat, to miał także wiele problemów w tym świecie i ze sobą. Na pewno widziałam go jako postać dużo bardziej skomplikowaną niż tylko gdybyśmy patrzyli na niego przez pryzmat ChADu.

Może to jest jakaś lekcja dla nas? Na życiorys każdej osoby chorującej, choćby naznaczony Chorobą Afektywną Dwubiegunową  można spojrzeć, jakby zdejmując ten filtr choroby. I wtedy zostanie nam po prostu jakaś niezwykła osoba mająca problemy.

 

A może jesteście już po seansie Twojego Vincenta? Jak wrażenia?

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Zajrzyj też tutaj: