Psychotropy w pytaniach i odpowiedziach cz. III

Dzisiaj dopowiem Wam jeszcze kilka słów w temacie leków psychotropowych. O psychotropach pisałam Wam już w jednej notce i w drugiej. Zapraszam na trzecią i ostatnią póki co część cyklu roboczo przeze mnie zwanego „Czy psychotropy…”

 Czy psychotropy szkodzą?

Te nowoczesne powodują co najwyżej skutki uboczne w czasie brania. Nie jest mi z życia znany żaden przypadek, żeby psychotropy uszkodziły czyjeś funkcjonowanie na stałe (cały czas mówimy o nowoczesnych lekach). Opowiadano mi za to na oddziale o sytuacjach, które rzadko następują przy braniu leków przeciwpsychotycznych. To uszkodzenia układu pozapiramidowego (to układ, który zajmuje się kontrolowaniem czynności automatycznych, tych nad którymi nie musimy się skupiać by je wykonać np. napięcie mięśni szkieletowych). Nigdy się z tym jednak nie spotkałam, ale dobrze wiedzieć, że jest coś takiego.

Przyszło mi do głowy za to coś innego – ludzie się czasem boją brać leki, żeby im nie szkodziły na wątrobę czy nerki. Leki psychiatryczne nie są tu wyjątkiem od innych leków. Ja teraz biorę lek który może szkodzić nerkom. No ale na pewno pomaga na głupi mózg.

psychotropy 1

Skutki uboczne psychotropów

Nie wiem, czy widziałeś/aś kiedyś ulotkę leku psychiatrycznego – skutków ubocznych jest na niej multum. Wynikałoby z niej, że psychotropki szkodzą na wszystko. Ale wiesz co? Na ulotkach leków niepsychiatrycznych też jest ich wymienionych bardzo wiele. Nie muszą Ci się przytrafić wszystkie skutki uboczne. Możesz nie mieć żadnych, jakiś jeden-dwa ale przejściowo, a jeśli coś na dłużej to może takiego, co nie będzie wcale utrudniało życia?

Ja np. biorąc kiedyś jeden z leków antydepresyjnych miałam ciągle uczucie takiego przyjemnego wewnętrznego ciepła. Co powodowało np. rozpisanie płaszcza zimą na dworze i ciągłe wietrzenie pomieszczeń. Przyznasz, że mało upierdliwe? Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że lek można dobrać pacjentowi po tym jak działa i jak znośne są te konkretne skutki uboczne. Są takie, które będą kompletnie nieakceptowalne i takie, które nawet jak się pojawią, to i tak będą wynagradzać z nawiązką wyeliminowane objawy choroby. Teraz mam problem z akomodacją oka – to przez mój lek przeciwpsychotyczny. To już jest bardzo upierdliwe, ale po pierwsze ma przejść, po jakieś na szybko licząc milion razy bardziej drugie wolę to niż górkę.

Skutki uboczne często pojawiają się zaraz na początku brania danego leku. Np. pierwszego dnia może mnie bardzo boleć głowa. Albo przez pierwszych parę dni mogę mieć jakiś inny skutek uboczny np. problem ze snem. Ostatni lek jaki miałam wprowadzany przez jakieś dwa pierwsze tygodnie fundował mi co noc przynajmniej kilka bardzo wyrazistych snów. 😉 Niby nic, ale w ogóle nie mogłam się wyspać! Przeszło. 🙂

Ale są też mniej przyjemne objawy np. mdłości. To już zależy od danego leku i od konkretnego pacjenta. Ja na niektóre leki reagowałam objawami ubocznymi na początku, a na niektóre wcale. Żeby było śmieszniej – zdarzało się, że brałam lek X i źle się czułam na początku przez parę dni, a gdy kilka lat później zaczynałam brać go znowu to było zupełnie ok. Nie wiem czemu taka różnica, bo w teorii, wiem że te skutki uboczne są powodowane tym, że lek musi sforsować barierę krew-mózg. To takie coś co chroni nasz mózg przed uszkodzeniem przez wiele szkodliwych substancji.

psychotropy 2

Czy psychotropy otumaniają?

Czy psychotropy spowalniają? Czy psychotropy zamulają? Czasami tak, gdy jest taka potrzeba. 😉 Już wyjaśniam: np. na górce, kiedy cały świat jest bardzo intensywny, dźwięki, kolory, zapachy, wszystko w życiu dzieje się bardzo szybko, jest gonitwa myśli – wtedy stłumienie, spowolnienie pacjenta jest bardzo wskazane i dla mnie jest zawsze niesamowitą ulgą. W innym wypadku otumanienie pacjenta jest moim zdaniem po prostu złym leczeniem. To się czasami zdarza w gorszych szpitalach, gdzie żeby nie mieć problemu z pacjentami na dzień dobry się ich wycisza. Ale to nie jest dobra praktyka. Do zapamiętania: lek, który otumania zawsze można zmienić albo skorygować dawkę.

Ja jeszcze niedawno w słabsze dni dodatkowo dołowałam się tym, że mój przećpany lekami mózg sprawia, że mam słabszy refleks, wolniej reaguję, mam problemy z koncentracją, itd. Wiecie, nawet nie to, że wina konkretnego leku, tylko wszystkich tabletek zsumowanych ze sobą. Czas pokazał, że nie mam racji i np. na studiach radzę sobie z koncentracją zupełnie dobrze.

Warto tu wspomnieć też o tym, że spowolnienie jest czasami skutkiem choroby, nie działania leku. I czasami ciężko pacjenta z tego wyciągnąć, więc wydaje się, że to leki i ich skutki uboczne.

Czy psychotropy powodują tycie?

Tycie to jeden z tych skutków ubocznych, którego boi się spora część zarówno mężczyzn jak i kobiet. To prawda, niektóre psychotropy powodują tycie. Ale nie wszystkie i nie u każdego. Gdyby tak było to każdy pacjent psychiatryczny byłby otyły. 😛 A niektórzy mają przecież wagę w normie lub niedowagę. Ja brałam różne leki i tylko po jednym przybyło mi kilka kilogramów.

czy psychotropy 3

Psychotropy a libido

Zaburzenia erekcji i trudności z osiąganiem orgazmu – tym najbardziej straszą nas ulotki. Problemy z tą sferą to podobno najczęstsza przyczyna rezygnowania z leczenia farmakologicznego. Na pewno też nie pomaga fakt, że osoba chorująca psychicznie czy też cierpiąca na jakieś zaburzenie psychiczne, czująca się źle i mająca fatalne samopoczucie już z tych powodów może mieć problemy z libido. Czy jednak jest to aż tak powszechny skutek uboczny? Nie umiem tego zweryfikować.

Zmniejszenie libido wydaje mi się ulgą tylko w jednym wypadku: u pacjenta z ChADem, w manii/hipomanii może wystąpić (ale nie musi) coś takiego jak hiperseksualność. Taki kosmiczny poziom seksualności, ciągłe zainteresowanie seksem, wchodzenie w różne przypadkowe, ryzykowne relacje. Wtedy gdy wkraczają leki i hiperseksualność się obniża spadek libido jak najbardziej ma sens.

Czy psychotropy są bezpieczne?

To już jest grubsze pytanie o to, czy leki w ogóle są bezpieczne. Niejedna jest grupa na fejsbuku, której członkowie twierdzą, że nie. Ale spróbuję odpowiedzieć na takie pytanie. Z niektórymi psychotropami nie można prowadzić pojazdów. Ja na przykład teraz biorę taki zestaw leków, przy których nie mogę kierować samochodem. 🙁 Niektórych psychotropów nie wolno łączyć z alkoholem. To już indywidualnie, np. niektórych dlatego, że się nie wchłaniają albo że jest ryzyko skutków ubocznych, albo z jakichś innych powodów. Niektórych psychotropów nie wolno(!!!) brać w ciąży, bo stanowią wielkie ryzyko dla dziecka. Niektóre leki są bardzo bezpieczne i podaje się je nawet dzieciom.

psychotropy 3

Psychotropy a alkohol

To już bardzo indywidualnie, trzeba się wczytać w konkretną ulotkę. Ale zasadniczo zazwyczaj przynajmniej nie zaleca się, z niektórymi lekami kategorycznie nie wolno.

Czy psychotropy lubią się z alkoholem? Te na których nie ma dramatycznych zapisów, o tym, że nie wolno? To też kwestia bardzo indywidualna, bo może być tak, że kac po lampce wina wypitym w czasie trwania farmakoterapii będzie kacem gigantem niezapomnianym do końca życia. 😉 Pamiętajcie, że psychotropki działają na chemię mózgu i mogą trochę namieszać w tej kwestii.

Psychotropy a ciąża

Wiecie, że wszystkie leki mają specjalne kategorie mniej więcej w rodzaju: „nie przebadano czy wolno stosować w ciąży”, „przebadano i wolno stosować”, „przebadano i nie wolno”? Na psychotropach starszego typu albo używanych od wielu lat jest zazwyczaj któreś z tych ostatnich. Tych nowych leków się już raczej nie bada na kobietach ciężarnych, bo jak się pewnie domyślacie, nikt nie zaryzykuje zdrowia dziecka. Ale jeśli stan zdrowia mamy wymaga tego, żeby podano jej leki psychotropowe (bo np. ma wyjątkowo silne myśli samobójcze) to lekarz może zalecić, aby brała je w ciąży. Spotkałam się kiedyś z taką bulwersującą sytuacją w szpitalu, gdzie lekarze podawali pacjentce będącej w ciąży leki, tłumacząc jej, że to w ogóle nie zaszkodzi dziecku. Tego niestety nie wie nikt i żaden lekarz nie powinien czegoś takiego obiecywać. 🙁

Czy psychotropy trzeba brać codziennie?

Jeśli chodzi o leki brane doraźnie, np. moja czerwona tabletka na sen – bierze się je przeważnie wtedy kiedy jest taka potrzeba. Z innymi lekami nie mogę sobie na to pozwolić. One działają nie doraźnie, lecz w dłuższej perspektywie i ważne jest, żeby utrzymać ich stały poziom w organizmie.

Co ciekawe leki psychotropowe nie zawsze są w formie tabletek. Schizofrenię czasami leczy się robiąc pacjentowi zastrzyki. Robi się je oczywiście o wiele rzadziej niż codzienne. 😉 Odstępy pomiędzy kolejnymi dawkami liczy się w tygodniach, miesiącach.

psychotropy 4

Czy widać, że ktoś bierze psychotropy?

Czy da się to jakoś łatwo poznać? Jak ma prawidłowo dobraną dawkę leków to za nic nie poznasz. Możesz jechać autobusem i połowa pasażerów będzie na lekach a nie odróżnisz. Gorzej jeśli dawka leków z jakiegoś powodu jest za duża – wtedy może być widoczne np. otępienie, spowolnienie, zamulenie. Należy też pamiętać, że to co czasami widzimy i bierzemy za efekt uboczny brania danego leku może być skutkiem samej choroby. Pisałam wyżej o problemie z refleksem, wolniejsze reakcje, które zwalałam na karb leczenia, bo tak jest najprościej. A jeśli to po prostu objawy depresji? 😉

Podsumowanie

W moim przypadku leczenie psychotropami ma wiele zalet i wad, ale zalety znacząco przewyższają wady. Traktuję więc leki jako narzędzie do zdrowienia. Pomagają mi, przydają się, łagodzą objawy choroby. Więc biorę. O tym, czy brać psychotropy każdy powinien zdecydować sam. Nie dlatego, że lekarz/rodzina kazała, ale dlatego, że wiesz jaki jest mechanizm działania danego leku, możliwe skutki uboczne, niedogodności brania, czas rozpoczęcia działania. Nikt za Ciebie nie będzie pamiętał o codziennym łykaniu tabletek. A Ty też możesz zapominać, jeśli to nie będzie Twoja świadoma decyzja.

Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć i trochę oswoić ten temat. Psychotropy nie są takie straszne jak je malują!

About

Piszę bloga, bo lubię w wolnym czasie pobyć czarownicą. ;) Zamierzam tutaj trochę odczarować choroby psychiczne, a w szczególności Chorobę Afektywną Dwubiegunową, którą sama mam. Odczarować, czyli trochę o nich opowiedzieć, trochę na sobie pokazać, że z taką chorobą można żyć i nie zwariować. ;) Trochę przybliżyć, sprawić, żeby nie były takie groźne, nieznane i tabu. Więcej o mnie podtym linkiem.

Może także Cię zainteresuje

  • Podróże z Mamą i Tatą

    Hej. Musze powiedzieć, że nie wiedziałam tyle o psychotropach, co wiem po przeczytaniu Twojego artykułu. Jakoś nikt z rodziny nie bierze tego typu leków. Masz oczywiście rację, że leki nie psychiatryczne również mają wiele efektów ubocznych. Część z nich również uszkodzić może narządy, powoduje spadek libido etc. Niestety nie ma leków idealnych. Ciekawe jak to jest mieć „górkę” – wyraziste kolory i smaki to bym chętnie zobaczyła, ale gonitwa myśli – nie dziękuję.

    • Dziękuję za komentarz!

      Nie każdy ma takie objaw jak nadwrażliwość zmysłów. U mnie to prowadziło np. do noszenia okularów przeciwsłonecznych za każdym razem jak wychodziłam z domu. 😉

    • Górka to może być także rozdrażnienie i łapanie wkurwa za każdym razem, kiedy ktoś odetchnie na Ciebie zbyt głośno, bo to Cię wybija z pisania notki Twojego życia, która na bank będzie viralem i przysporzy Ci miliony fanów. Albo chodzenie na tym wkurwie cały dzień z myślą, że napisałabyś genialny tekst, ale Cię nosi i pół minuty nie usiedzisz w jednym miejscu i to wszystko wina X i Y.

  • Izabela Trela

    Wiesz, wydaje mi się, że wszystko jest kwestią oswojenia się. Kiedyś nie do przejścia były dla mnie tabletki antykoncepcyjne – bałam się skutków ubocznych, o których wszyscy mówili, a nie koniecznie miały mnie dotyczyć (tych dalekosiężnych typu problem z zajściem w ciąże, leniwe jajniki, guzy). Ale po rozmowie z lekarzem i faktycznym stosowaniu, wszystko się zmieniło. Kwestia świadomości. Fajnie, że poruszasz taki temat 🙂 Niewiele się o tym mówi, przeważnie słysząc „psychotropy”, myślimy: „wariat”. A wcale tak nie jest. Super tekst 🙂

    • Tak, masz całkowitą rację z tym oswojeniem się! Widzimy temat gdzieś w mediach, korzysta ktoś z naszych bliskich czy znajomych, rozmawialiśmy o tym z lekarzem – i od razu zaczynamy sami inaczej postrzegać daną kwestię. 🙂

  • Myślałam, że to będzie wpis typowo negatywny. A tu proszę. Mówią, że wszystko jest dla ludzi. W odpowiedniej dawce pomaga, w złej szkodzi. Pewnie tak samo jest i z psychotropami.

    • Dokładnie tak! 🙂

      Wszystko zależy też od potrzeb, a jak trzeba to według mnie nie ma co patrzeć na uprzedzenia dotyczące tej czy innej grupy leków, tylko brać.

  • Julia S.

    Pierwsze skojarzenia. Aha, blog medyczny i jeśli będę wiedziała o czym mowa – uznam to za sukces.
    Nie! Zaskoczenie niesamowite! 🙂
    Psychotropy jak się okazuję – całkiem normalna sprawa w życiu człowieka. Ma wady i zalety, ale co nie ma? 😉

    • Potraktuję to jako komplement. 😉

      No właśnie, wszystko ma wady i zalety, leki psychotropowe także. Jest po prostu bardzo wiele przypadków, w których te zalety znacząco przewyższają możliwe wady. Fajnie, że udało mi się to pokazać. 🙂

  • Insightfullll

    Hej. Ja tez lykam grzecznie leki juz od 15 lat. Psychiatria jest wyjątkowo specyficzna, i prawidłowa diagnostyka to jedno, a dobranie leków to kolejna loteria.
    I tak, przeszedłem te objawy pozapiramidowe (wiotkosc lub przeciwnie – spastyka mięśni szkieletowych – okropna sprawa gdy nie można wziąć urlopu/zwolnienia) – nie pamiętam co dokładnie zaszkodziło bo przyjmowałem 2 różne leki stabilizujace nastrój/eliminujace niepokoj naraz. Tyle że to było ok 10 lat temu i pewnie niektórych leków (walproiniany, chlorpromazyna) lekarze nie przepisują juz tak często i chętnie.

    Aha, sprostuj, proszę: żadnych psychotropów nie wolno łączyć z alkoholem (a nie „niektórych”). W ogóle jakichkolwiekleków wydawanych na receptę lepiej nie probowac mixowac, takie rzeczy to chyba tylko na hyperrealu;) (takie forum dla amatorów halucynacji i odmiennych stanów swiadomosci).

    Współczuję Ci chadu typ 1 (i objawu po antypsychotykach – uciekanie gałki ocznej-może dobrze, że to tylko 1 oko a nie oba?). Z lekami czasem wybiera się mniejsze zło. A skutki uboczne mijają po tygodniach.

    BTW. sam jestem z typu 2, przy czym nie uważam żadnego za lepszy ani gorszy. Nikt się ze mną nie zamieni na depresje trwające po 7-8 miesięcy 😉

    Wiesz co, chętnie poczytałbym wpis na temat odżywiania się podczas kuracji lekami, tak, aby zbytnio się nie roztyć. Sam miałem kiedyś problem z przybraniem na wadze i powrotem do wagi wyjściowej sprzed leczenia. Metabolizm zwalnia, w depresji ma się mniej sił na regularne uprawianie sportu, a tyje się nawet od patrzenia na jedzenie;)

    • Przykro mi, że to Cię spotkało. 🙁 Brzmi okropnie!

      Z dobraniem leków jest jeszcze ten problem, że człowiek się cały czas zmienia. Zmienia się on sam, jego życie, otoczenie. A to ma ogromny wpływ na przebieg choroby! I niestety tym trudniej dobrać leki. 🙁

      W sprawie diety to trzeba by uderzać do jakiegoś dietetyka klinicznego znającego mechanizm działania danego leku – może on by cos poradził. Mnie to jakoś nigdy specjalnie nie interesowało.

      Będę się trzymała tego co napisałam na temat alkoholu: na niektórych ulotkach leków, z którymi się spotkałam było napisane co najwyżej: „picie alkoholu nie jest zalecane, ale nie spodziewamy się interakcji”. Widziałam dwie takie ulotki, ale nie oglądałam wszystkich ulotek każdego leku, dlatego, żeby niepotrzebnie nie straszyć napisałam „niektóre”.

      • Insightfullll

        Akurat te ciezkie objawy pozapiramidowe zdarzyły mi się na początku leczenia, po lekach nowszej generacji zwykle tak się nie dzieje.

        Zadbać o siebie mi się juz udało, a diete skonsultowalem i z dietetykiem, i diabetologiem (nie chcę straszyć, ale przy neuroleptykach atypowych bardzo łatwo w krotkim czasie dorobić się insulinoopornosci i o tym nie mieć o tym zielonego pojecia – gdybyś przez dlugie miesiace bezskutecznie leczyła subdepresje czekolada/antydepresanty u mnie kiepsko działają wiec różnych metod się imalem/, zrób sobie proszę krzywa glukozowa i insulinowa). Na oddziale dziennym, w początkach swojego leczenia, spotkałem duzo młodych ludzi z już rozhulaną pelnoobjawową cukrzycą.

        • Kiedyś czytałam na ulotce któregoś leku, nie chce tu straszyć nazwą, że powoduje cukrzycę u osób ze skłonnością. 😉 Także ten, wierzę jak najbardziej w tę teorię o lekach przeciwpsychotycznych i insulinooporności.
          Dziękuję za radę! 🙂

          • Insightfullll

            Insulinoopornosc rozwinęła mi się po ponad 10latach przyjmowania leku. Pobyt w oddziale dziennym zaliczyłem z kilkanaście lat temu, wiem ze wtedy w Polsce dopiero te atypowe neuroleptyki wchodziły na rynek. Dwa z nich (a raczej dwie substancje czynne, bo tzw generykow jest co najmniej po kilka) powodują ryzyko cukrzycy typu 2. Wiesz jak zwykle wygląda diagnostyka cukrzycy? totalnie powierzchownie. Wielokrotnie miałem sprawdzaną glukozę na czczo i zawsze wyniki były OK, zreszt do tej pory są. Dopiero niedawno, sam i za odplatnoscia, zrobiłem sobie te obydwie krzywe. Bardziej podejrzewałem problemy endokrynologiczne niż IO(właściwie diagnoza mnie totalnie zaskoczyła – w rodzinie nikt nie miał skłonności do cukrzycy). U mnie też nie rozwinie się (oby), przestrzegam diety i mam nadzieję na refundację w chad mniej szkodliwych leków. Niestety nasz nie-rząd (a konkretnie ministerstwo zdrowia) jest jaki jest i ciężko od naprawdę wieeeeelu lat wywalczyć cokolwiek. Na razie od długiego czasu na nie szkodzacy preparat istnieje refundacja wylacznie na rozpoznanie schizofrenii paranoidalnej, z importem docelowym. Lek który mi „na jedno pomaga, inne sprawy komplikuje” biorę ok 12 lat; refundacja jest od pięciu. Przy czym od początku w „mojej” dawce nie był zdziersko-bandycko-zdziersko drogi. Co innego płacić miesiecznie 100-150 zł a co innego 800zl za jeden tylko lek. Nazw żadnych substancji czynnych (nawet po łacinie) nie mogę podać, Disqus daje mi bana za domniemany spam. Ciekaw jestem w ogóle jak leczy się nowo zdiagnozowany i trudny w prowadzeniu chad u osoby z juz stwierdzona cukrzyca. Pacjent „kupuje” sobie diagnozę schizofrenii (jedyne wskazanie do refundacji), a moze buli te 800 zł miesięcznie (lek nierefundowany), czy jednak w ogóle wylatuje z jakiegokolwiek społecznego obiegu? (niestety z jakichś wzgledow skończyłem studia dwa lata pozniej podczas dobierania leków na początku choroby, nie byłem w stanie nieprzerwanie normalnie funkcjonowac na lekach starszej generacji- byly gwaltowne nawroty pomimo brania lekow, plus skutki uboczne utrzymywały się cały czas)

          • Wiem, że z insulinoopornością w ogóle są problemy. Część lekarzy nawet mając czarno na białym obie krzywe upiera się, że to jeszcze nie cukrzyca, więc no problem. To tak apropos diagnostyki cukrzycy.

            Sytuacja nowozdiagnozowanej osoby z cukrzycą to pewnie zależy od ilości posiadanej przez nią pieniędzy. 🙁 A najbardziej – od świadomości lekarza, który dobrze pokieruje (np. zauważy, że ta cukrzyca koliduje), bo nowo zdiagnozowani pacjenci przeważnie nie są świadomi aż tak bardzo, jak ci z dłuższym stażem. 🙁

  • Na szczęście ja nie miałam do czynienia z lekami psychotropowymi ale mój teść brał. Strasznie po nich przytyl i ciągle spał i otumaniony był.
    Myślę że ja bym się chyba jednak trochę bała takich leków.

    • To mogła być wina leków, ale… Może miał źle dobrane te leki? Otumanienie mogło też wynikać z choroby. Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, co zawiniło. 🙁 Czy lekarz, leki, czy choroba.