Psychotropy w pytaniach i odpowiedziach cz. II

Ostatnio opublikowałam notkę o lekach psychiatrycznych (TUTAJ KLIKAMY, jeśli przegapiliście). Psychotropy – okazało się, że to tak szeroki temat, że nie wystarczyło miejsca w jednej notce. Zapraszam więc na cześć drugą. 🙂 W najbliższej przyszłości wrzucę też trzecią, ostatnią.

trzy głowy złożone z tabletek

Co robią psychotropy?

Z dzienniczka Chadonistki: stabilizator nastroju, który biorę sprawia, że mój nastrój jest względnie stały, tzn. po pierwsze nie ma jakichś dramatycznych wahań w stronę wielkiego smutku albo wielkiej euforii, a po drugie, jeśli coś mnie wytrąci z tej mojej równowagi to szybko do niej wracam. Lek antydepresyjny, który teraz biorę z powodu epizodu depresyjnego, dodaje mi siły i energii, np. budząc się rano czuję w sobie taką moc sprawczą do wstania z łóżka. Wiecie, że tak, ja dam radę! Ja podołam wyzwaniom dnia! Nie pogrążę się w rozpaczy! Lek przeciwpsychotyczny, który biorę – dzięki niemu nie nakręcam się, nie wpadam w euforię, nie zaczynam robić miliona rzeczy na minutę, moje myśli nie pędzą jak szalone na złamanie karku. Biorę jeszcze małe czerwone tabletki w razie potrzeby, po których jak pewnie pamiętacie – śpię.

Jak działają psychotropy?

Jaki jest ich mechanizm działania? Na czym to polega? Tutaj temat psychotropów łączy się z tematem neuroprzekaźników, czyli biochemii mózgu. Niektóre leki działają na przykład na receptory dopaminowe, inne zwiększają ilość serotoniny. Ale to już zależy od konkretnego leku! Każdy działa trochę inaczej. Najlepiej poczytać, co piszą na danej ulotce.

Niemniej regulowanie poziomu neuroprzekaźników działa. Dlaczego działa? Tego chyba jeszcze nie wie nikt. To nie jest przecież tak, że na każdej wizycie u psychiatry my-pacjenci mamy mierzone poziomy neuroprzekaźników i do tego dobierane są nam leki. Myślę sobie nawet, że jak ktoś odkryje powiązania nastroju, myślenia i zachowania z neuroprzekaźnikami to Nobla ma pewnego.

Czy psychotropy uzależniają?

Wyobrażam sobie, ze zadajesz mi to pytanie i szczerze mówiąc nie wiem, co miałbyś/miałabyś mieć na myśli. 😉 Już piszę dlaczego. Kiedy myślimy o uzależnieniu, wyobrażamy sobie kogoś kto non-stop musi sięgać po substancję od której jest uzależniony. I podawać ją sobie w coraz to większych dawkach, prawda? Bardzo ciężko mi tu sobie wyobrazić jakąś analogię do leków psychiatrycznych.

Po pierwsze dawki leków się czasem zmienia, ale nie z powodu uzależnienia. Po prostu organizm różnie reaguje, zmieniają się pory roku, okoliczności w życiu. Z tego powodu dawki zmienia się i w górę i w dół! To nie jest tak, że startuje się z dawki mini-mini a potem jest już tylko więcej.

Po drugie chyba poza lekami przeciwlękowymi i nasennymi żadne inne nie mają takiej super mocy, że ich działanie widać od razu, więc nie ma sensu uzależnienie, polegające na braniu ciągle dodatkowych, ponadprogramowych dawek leków. Po prostu nie widać od razu tej korzyści z brania, więc gdzie tu sens, gdzie logika w uzależnieniu? Pamiętacie moją małą czerwoną tabletkę, którą biorę na sen? Napisałam w poprzedniej notce, że ona jest wyjątkiem od reguły, jeśli chodzi o leki psychiatryczne.

Na przykład takie antydepresanty w pełni zaczynają działać po 6(!) tygodniach codziennego brania? Tyle im zajmuje rozkręcenie się. Dopiero po tym czasie w pełni widać czy lek pomaga, czy trzeba zmienić dawkę albo lek na inny. O stabilizatorach nastroju często się mówi, że nie robią zgoła nic, bo tak trudno wychwycić konkretny skutek ich działania, nawet kiedy bierze się je już długo. Ja też należę do takich osób – nie umiem podać ani jednego konkretu na to co robi mój stabilizator nastroju, oprócz tego, że zauważalnie utrzymuje mnie w pionie (ale przyznacie, że to mało konkretne i trudniej mierzalne niż np. „jestem mniej smutna i rzadziej płaczę”). Z lekiem nasennym jest prościej. Śpisz=działa.

Jak długo bierze się psychotropy?

W przypadku Choroby Afektywnej Dwubiegunowej generalnie uważa się, że jeśli stan pacjenta jest ustabilizowany przez kilka lat, to można pomyśleć o zupełnym odstawieniu leków. Ja kiedyś, na początku leczenia byłam na to naprawdę mocno nakręcona. Teraz myślę trochę inaczej, traktuje ChAD jak chorobę przewlekłą, którą po prostu mam i muszę brać leki. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na ich odstawienie – chyba za bardzo boję się niekontrolowanej choroby.

Ale tak ogólnie to leki psychiatryczne nie muszą być lekami na całe życie. Dużo zależy od przebiegu danej choroby, jak to wygląda u konkretnego pacjenta. Ja biorę moją czerwoną tabletkę na sen raczej na stałe, ale są przecież osoby, które na sen biorą coś tylko przez jakiś krótki czas, a potem są już wyregulowani pod tym względem. Tak samo może być np. z depresją – znam wiele historii ludzi, którzy brali leki antydepresyjne tylko przez jakiś czas, potem odstawiali i było ok.

Odstawienie psychotropów – jak to wygląda w praktyce?

Czy w ogóle da się odstawić psychotropy czy trzeba brać je już ciągle? Otóż z mojego doświadczenia wynika, że odstawić da się zawsze. Nie wygląda to po prostu jak odstawienie jakiejś witaminki, która można przestać brać z dnia na dzień. Czyli rozkładamy odstawianie w czasie, powoli zmniejszamy dawki, aż któregoś dnia dochodzimy do dawki 0. Powiem nawet, że odstawić nagle też można, tylko wtedy mogą pojawić się objawy odstawienne. Nie są one równoznaczne z uzależnieniem! Ja miałam kiedyś taka przygodę i zgodnie z zaleceniem pewnej niekompetentnej pani doktor odstawiłam lek w dość głupi sposób. Jejku, jak fatalnie ja się wtedy czułam! Tak strasznie przez kilka dni bolała mnie głowa! 🙁 Ale to też było do przeżycia i rozumiem, że czasami kiedy są takie wskazania trzeba odstawić lek nagle, no i wierzcie mi, da się.

Nie wiem jak to wygląda w praktyce w przypadku stosowania benzodiazepin. Znam temat tylko z teorii wyczytanych w internecie, bo jakoś nigdy nie było potrzeby, żebym dopytywała o to lekarza. Więc tutaj pozwólcie, że nie będę się wypowiadała.

 Czy psychotropy to „tabletka szczęścia”?

Zdecydowanie nie! Nawet prozac, który jest tak chyba najczęściej nazywany tak nie działa. Pamiętacie jak pisałam gdzieś, że w ChADzie choruje nastrój i napęd? W depresji też choruje nastrój. Nastrój jest długofalowy, trwa dłużej, ma słabszą intensywność niż emocja. Jest tak jakby podłożem, na którym nadbudowują się emocje. Psychotropy, w tym m.in. prozac i leki antydepresyjne wpływają na nastrój. Szczęście nie jest nastrojem tylko emocją. 🙂 Leki nie mogą tak po prostu jej włączyć czy wyłączyć. Ale mogą w dłuższym okresie brania wpłynąć na nastrój.

białe tabletki na niebieskim tle

Psychotropy zamiast terapii?

Pewnie ile ludzi, tyle poglądów na ten temat. Moim zdaniem psychoterapia i leczenie farmakologiczne dobrze się uzupełniają, ale tak jak samo leczenie nie wystarczy osobie potrzebującej psychoterapii, tak i na odwrót: psychoterapia nie zastąpi farmakologii, jeśli ta jest potrzebna. Niech przykładem będzie moja czerwona tabletka na sen. Ja znam różne techniki zasypiania, sporo też o tym czytałam, ale naprawdę nic, ale to nic tak nie działa, jak ta mała czerwona tabletka. Tak samo nie wyobrażam też sobie bawić się w radzenie sobie z ChADem sama psychoterapią. Trudno mi to zresztą nazwać inaczej jak zabawą – kosztowną, wyczerpującą i na pewno nieefektywną.

Czy psychotropy pomagają?

Po pierwsze tak, trzeba je po prostu potraktować jako narzędzie do zdrowienia. Znać ulotkę. Uważać na skutki uboczne. Na interakcje z innymi lekami. Pamiętać, że żadna dawka nie jest ustalona raz na całe życie. Mieć trochę cierpliwości – nie zawsze pierwszy dobrany lek będzie tym właściwym.

Po drugie nie: czasami nie pomagają, gdy zdarza się choroba lekooporna. Np. lekooporny ChAD leczy się terapia elektrowstrząsową. Tak, ona jest do dzisiaj stosowana! Elektrowstrząsy uwrażliwiają lekooporny mózg na działanie leków. Z podobno świetnymi rezultatami.

 

Zapraszam na kolejną część.

About

Piszę bloga, bo lubię w wolnym czasie pobyć czarownicą. ;) Zamierzam tutaj trochę odczarować choroby psychiczne, a w szczególności Chorobę Afektywną Dwubiegunową, którą sama mam. Odczarować, czyli trochę o nich opowiedzieć, trochę na sobie pokazać, że z taką chorobą można żyć i nie zwariować. ;) Trochę przybliżyć, sprawić, żeby nie były takie groźne, nieznane i tabu. Więcej o mnie podtym linkiem.

Może także Cię zainteresuje

  • Zabawne, że mimo szczerego zainteresowania tematem (chcąc, nie chcąc ;)), dopiero niedawno dowiedziałam się, że dalej stosuje się elektrowstrząsy 😉 Cóż, ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że zawsze bałam się nowych antydepresantów – czytanie ulotki dołączonej do opakowania, to często nie lada przygoda, która mocno wpływa na wyobraźnię 😉

    • Stosuje się jak najbardziej. Znam nawet kilka osób, które przeszły taką terapię i żyją i funkcjonują całkiem ok. Oczywiście nawet ta metoda się trochę unowocześniła. 😉 Np. pacjentów się do zabiegów usypia.

      Ja lubię szczególnie ten fragment o powiadomieniu rodziny, że się choruje i leczy. 😀

  • Wspaniale to wszystko opisałaś 🙂 Naprawdę wyczerpałaś temat 🙂 Myślę, że w przypadku osób, które potrzebują zażywać psychotropy, nie są one uzależniające. Podobnie jak morfina u naprawdę potrzebującej jej osoby. Ale gdyby zdrowy człowiek zaczął brać psychotropy (tak jak i morfinę), to z pewnością stan, w jakim mógłby się znaleźć może doprowadzić do uzależnienia…Uważam, że to podstawowa zasada – osoba chora „wraca” do „normalności”…

    • Jak mi się uda to jutro wrzucę trzecią i ostatnią serię pytań. I dopiero mam nadzieję wyczerpać temat. 😀

      Nigdy tak o tym nie myślałam, ale rzeczywiście coś jest w tym co piszesz. Osobie zdrowej leki psychiatryczne zwiększają coś, co już ma, osobie cierpiącej wyrównują deficyty/zmniejszają objawy pozytywne.