Poradnik pozytywnego myślenia
– recenzja filmu


poradnik pozytywnego myślenia recenzja

Pamiętacie ten post? Zdradziłam w nim, że mam na dysku zachomikowaną listę filmów o Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej. Zadeklarowałam tam także, że w każdym miesiącu obejrzę dwa filmy z tej listy.

Dziś już muszę zaraportować, że kwiecień udał się połowicznie, bo udało mi się obejrzeć tylko jeden film. Wcale nie dlatego, że ten jeden mnie tak wykończył, nie myślcie sobie. 😛 Po prostu jakoś się nie wyrobiłam z drugim. Zostawiłam to sobie na koniec miesiąca i niespodzianka – miesiąc mi się niepostrzeżenie skończył. Ech, jakby miał chociaż ze dwa dni więcej, to na pewno bym dała radę! 😉

W kwietniu obejrzałam Poradnik pozytywnego myślenia. Uwaga, dalej będą spoilery.

Dlaczego Poradnik pozytywnego myślenia?

Po pierwsze dlatego, że to hollywoodzki film, na który poszło dużo pieniążka. Więc prawdopodobieństwo, że Poradnik będzie dobrze zrobiony, z co najmniej znośnym dźwiękiem i ładnym obrazem było większe niż w przypadku tytułów, które nic mi nie mówiły. A wyszłam z założenia, że dobra jakość filmu ułatwi mi oglądanie i zmniejszy ten straszny opór przed filmami o ChADzie, o którym pisałam.

Po drugie bardzo wielu z moich znajomych (jeśli nie wszyscy) już ten film widziało i 3xP: pięknie, podobało im się i polecają.

To są dwa prozaiczne powody. Jest jeszcze trzeci: ja mam ten opór do tematyki chadowej w filmach, a im więcej o danym filmie słyszałam, tym ten opór jest większy. O Poradniku pozytywnego myślenia słyszałam całkiem sporo i bardzo, bardzo mocno nie chciałam go oglądać. Tak mocno jak mordoklejka potrafi skleić morkę. Postanowiłam z tym powalczyć i wrzuciłam ten najstraszniejszy film na pierwszy ogień.

Poradnik pozytywnego myślenia – recenzja

Tak jak można się było spodziewać film jest fajnie zrobiony. Ładne zdjęcia, muzyka, dobrzy aktorzy i tak dalej. Zgodnie z oczekiwaniami. Dużo pieniążka, tak jak pisałam wcześniej.

Jest jedna rzecz, która się na tym tle wyróżnia na plus. Uwagę na pewno warto zwrócić na pracę kamery. Kamera jest jak oddzielny aktor. Za każdym razem, kiedy napięcie na ekranie rośnie, zbliżamy się do jakiejś kulminacyjnej sceny, emocje buzują to kamera zaczyna wirować, drżeć, wpadać w jakiś nieskoordynowany ruch. Bardzo mi to przypadło do gustu. Potęgowało ten chaos, który zaczynał się wtedy dziać na ekranie.

Choroba Afektywna Dwubiegunowa w filmie

Wielki plus za pokazanie ChADu od tej mniej oczywistej strony! Taki bardziej oczywisty sposób pokazania ChADu, żeby nie powiedzieć brzydko, że stereotypowy to byłaby jakaś rozchwiana emocjonalnie kobieta przeskakująca co chwilę z jednego nastroju w drugi. A w tym filmie nikt nie poszedł na łatwiznę i tak prosto nie ma. Jest mężczyzna. Są napady agresji. Jest niebranie leków. Mały wgląd we własne stany emocjonalne. Urojenia. Duży kaliber znaczy.

Ja nie jestem jakąś nie wiadomo jaką specjalistką od innych ChADów niż mój, ale to jak zaprezentowano tę chorobę w Poradniku pozytywnego myślenia bardzo mi się spodobało. Najbardziej, że pokazano, jak bardzo nieobliczalna i niszcząca życie (i relacje) potrafi być Choroba Afektywna Dwubiegunowa. Że to nie jest tak zwany mały pikuś, tylko czasem ciężka orka na ugorze, na przykład wtedy kiedy główny zainteresowany nie chce się leczyć.

Ostatnia scena

Jaki ja miałam problem z zakończeniem! Jakby przetrawienie tego, to było wejście co najmniej na Mount Everest! Najpierw zakończenie mi się nie spodobało, bo jakoś nie kupiłam tak łatwo, że jedna zaburzona osoba + druga zaburzona osoba = wielka nieskończona miłość. Potem jednak jakoś mi się ono ułożyło i dochodzę do wniosku, że film bardzo fajnie pokazuje, jak długa i kręta (żeby nie powiedzieć, że wielce pokręcona) droga wiedzie do tej szczęśliwej sceny z zakończenia. Zabrakło mi tylko jednego, jakiegoś takiego uwypuklenia, podkreślenia, że zdrowienie czy leczenie, nie może się opierać tylko na motywacji z zewnątrz od drugiej osoby. No way, że to będzie działało na dłuższą metę. A w Poradniku pozytywnego myślenia trochę tak jest to zaprezentowane. Na przykład powód dla którego Pat zaczyna przyjmować leki? Że sam z siebie? You wish.

Smaczek

Teraz to co najbardziej zapadło mi w pamięć z całego filmu i co wywołało największy uśmiech na mojej twarzy przez cały seans. Już się nie mogę doczekać, aż się tym z Wami podzielę.

Pierwsza lub jedna z pierwszych scen pokazuje mamę głównego bohatera wypisującą go z oddziału. Pracownik, jakiś lekarz bądź terapeuta tłumaczy jej coś takiego, że to nie jest najlepszy moment, bo Pat właśnie zaczął przyzwyczajać się do rutyny oddziałowej. I w tym momencie wielki +1000 punktów do mocy dla mamy Pata, która stwierdza, że tym bardziej powinna go zabrać.

Ujęła mnie ta scena, bo mam wrażenie, że czasem się zapomina, że dobre radzenie sobie na oddziale to tylko początek, to radzenia sobie w życiu, a nie cel sam w sobie.

Podsumowanie

Oglądało mi się ciężko, ale to ja. Kilka rzeczy można by w nim pokazać mądrzej, ale to w końcu nie jest film edukacyjny jak powinna wyglądać wzorowa droga do zdrowienia. Poradnik pozytywnego myślenia – polecam cię!

You may also like

  • Fajnie, że nie było tak strasznie z tym oglądaniem. Ale powiem Ci, że ja widziałam ten film dwa razy i nie załapałam w ogóle, że główny bohater ma właśnie ChAD. 😐 W mojej głowie miał jakieś bliżej niezidentyfikowane zaburzenie typu schizofrenia czy coś. Czekam aż się przełamiesz co do mojego ukochanego „Homeland” :>

    • Nie napisałam tego, ale oglądało mi się przekoszmarnie! Niemądra ja. ;( Mam nadzieję, że się wyrobię. A jak się wyrobię to obiecuję dać szansę Homeland! 😀