Nie mów depresja dwubiegunowa!

Depresja dwubiegunowa – czy to w ogóle ma sens?

Różnie się mówi na ChAD. Można nazwać ChAD ChADem, jak ja to robię. Używam tego skrótu najczęściej, bo jest po prostu krótki, szybki do wymówienia i zapisania. Kiedy piszę ChAD, nawet używając tego zapisu z wielkimi i małymi literami, to i tak zajmuje mi to ledwie moment. Ale są jeszcze inne możliwości. Niektóre niewyobrażalnie bez sensu.

depresja dwubiegunowa 1

ChAD – jak to powiedzieć inaczej

Po pierwsze i najważniejsze, ChAD to oczywiście Choroba Afektywna Dwubiegunowa (tutaj link do tekstu o tym, czym jest ChAD). Czasami ktoś gubi człon „afektywna” i zostaje tylko „choroba dwubiegunowa”. Odchodząc już od chorób można też ładnie powiedzieć zaburzenie afektywne dwubiegunowe (albo analogicznie do tego zabiegu wyżej: zaburzenie dwubiegunowe). Tak skrupulatnie medycznie rzecz ujmując ChAD jest właśnie zaburzeniem, nie chorobą ale czy Wy widzicie ten bezsensowny skrót? 😛 Albo staroświecko można powiedzieć psychoza maniakalno – depresyjna. To ostatnie widuję tylko w literaturze i to tej nie najnowszej. 😉

Można być jeszcze bipolarnym. Ja nie wiem jak inni chorujący, ale jestem człowiekiem, a nie bipolarna (i analogicznie by było cukrzykiem, astmatykiem, itd). Zresztą to chyba kalka z angielskiego, w którym jak najbardziej funkcjonuje „I’m bipolar”. Ale nawet google mówi mi, że tylko 16mln wyników to „I’m bipolar” a aż 71 mln to „I have bipolar”. Czyli Amerykanie też nie chcą być swoją chorobą. Z łatwych skrótów oprócz ChADu spotkałam się jeszcze z określeniem „dwubiegunówka”. Niektórzy moi znajomi tak mówią. Też jest łatwe i poręczne, ale mi jakoś nie leży. Nie wiem, czy mi się z czymś podświadomie rymuje (ta -ówka ma potencjał do rymów) czy jednak wygrywa lenistwo i jednosylabowy „chad”?

Wisienka na torcie

Dzisiaj chciałabym się zająć jeszcze inną nazwą: depresja dwubiegunowa. Czasem funkcjonuje jako depresja maniakalna. Więc depresja dwubiegunowa: niby depresja, dwa bieguny, wszystko ładnie pięknie, a ja tego określenia i wszystkie co implikuje szczerze nie znoszę. Dlaczego? Co mi tak zawadza w niewinnej dwubiegunowej depresji?

Najpierw powiem Wam, że „depresja dwubiegunowa” to słowa, które słyszałam w życiu może z kilkanaście razy. Tylko! Wśród moich bliższych znajomych chorujących jakoś się nie przyjęło. Ci, których poznałam w trakcie leczenia na oddziałach też tego sformułowania w większości przypadków nie używali, a jeśli już to rzadko. Ale mimo tego spotykam się z tym określeniem bardzo często! Czy może jaśniej by było, gdybym napisała, że je widuję. 😉 Na forach, różnych grupach w internecie jest tego pełno. Depresja dwubiegunowa tu, depresja dwubiegunowa tam. Naprawdę jest tego sporo, nawet nie trzeba się wczytywać, wystarczy pobieżnie zerknąć. Brr.

Dlaczego w ogóle używa się nazwy depresja dwubiegunowa?

I poskarżę się Wam, że ja trochę nie rozumiem popularności tego określenia. To znaczy jakaś część mnie ogarnia temat. Wiecie, jak się uprę i włączę wyobraźnię, to owszem, jestem w stanie sobie wyobrazić dlaczego się go używa. Ale bez tego uporu i wyobraźni to jest mi ciężko.

Domyślam się, że wiele razy pewnie to określenie ułatwia porozumienie się z innymi ludźmi. ChAD to jednak specyficzny skrót, a kontekst „depresji” większość osób mniej więcej kojarzy od razu.

Innym pewnie też jest łatwiej empatyzować do tematu depresji, niż odnaleźć się w Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej czy dziwnym skrócie „ChAD”

Depresja dwubiegunowa jest też wygodna dla chorujących bo znowu: ma się tylko jakąś formę depresji, czegoś popularnego, a nie jakąś dziwną i trochę strasznie brzmiącą Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Znacie tę mentalność, że „każdy przecież ma czasem depresję”? No właśnie depresję, a nie chorobę złożoną z trzech członów.

I tak dalej, wyjaśnień jest pewnie o wiele więcej. Jak dla mnie wszystkie są bez sensu. Powtórzę się zatem:

NIE! Dla depresji dwubiegunowej

depresja dwubiegunowa 2

Depresja dwubiegunowa – zarzut pierwszy

Po pierwsze ChAD to nie jest tylko depresja! Nie rozumiem i nie zrozumiem tego upraszczania ChADu, sprowadzania go tylko do depresji. Jakby cały ChAD był tylko jakąś jej formą. Jakby nie liczyły się żadne inne objawy. Na przykład górki. Na przykład objawy psychotyczne, wytwórcze typu czucie zapachów, których nie ma, wyostrzenie zmysłów których niektórzy chorujący doświadczają. Na przykład psychozy, czyli zaburzenia myślenia, które się czasem u części chorujących pojawiają. Albo stany mieszane! Nieee, to wszystko nieważne, to są tylko jakieś drobne elementy, bo przecież „depresja dwubiegunowa”, czyli przede wszystkim rozmawiamy o depresji! Serio? Depresja wcale nie musi być podstawą chorowania w ChADzie. Nie musi być tym najbardziej przerażającym objawem. Są też inne fazy choroby.

Jak widać dla mnie po prostu określenie „depresja dwubiegunowa” ma zupełnie inny zakres znaczeniowy niż „choroba afektywna dwubiegunowa”. ChAD obejmuje dużo więcej różnych stanów niż tylko depresję. Nie da się ich do niej sprowadzić i wepchnąć wszystkiego do jednego depresyjnego worka. ChAD nie jest żadnym podtypem czy podgatunkiem depresji.

Depresja dwubiegunowa – zarzut drugi

Po drugie kiedy mówimy depresja dwubiegunowa, to tak jakbyśmy przyjmowali, że mania czy hipomania ten drugi biegun, to opozycja, przeciwieństwo do depresji. I tu się robią schody bo pod pewnymi względami tak jest – są teorie psychologiczne mówiące, że mania bierze się właśnie z zaprzeczania smutkowi i tym podobnym emocjom. Ale pod innymi względami wcale tak nie jest. Człowiek w manii/hipomanii wcale nie jest szczęśliwy. Szczęście może się pojawić w innym kontekście: jeśli ktoś ma szczęście i trafi mu się akurat jakaś lekka hipomania wypełniona euforią z zachowaną dość dużą dozą świadomości to ok. Ale w większości wypadków jest cienko. W hipomanii/manii objawy depresji się automatycznie nie odwracają. 🙁 Zresztą gdyby tak było i górka byłaby przeciwieństwem epizodu depresyjnego, to przechodząc z jednego stanu w drugi, powinno się zahaczać o normę, nie? Tak na logikę. Tymczasem w ogóle tak nie jest. Znacie kogoś kto tak ma? Choć jedną osobę? No właśnie.

Nie postuluję, żeby w ogóle nie używać tego określenia – depresja dwubiegunowa. Jeśli już musimy, to róbmy to z głową i pamiętając, że nie wszystko jest takie czarno – białe jak nazwy by wskazywały. Ja wolę jej nie używać, żeby niczego takiego nie sugerować. Są inne możliwości. A i tak nie  ukrywam, że zostanę przy ChADzie. 😉 Zresztą nazwa zobowiązuje. 😀

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Zajrzyj też tutaj: