La La Land
– recenzja filmu


kadr z filmu la la land ludzie skaczący po dachach samochodów

Moja historia z La La Land zaczyna się od tego, że dowiedziałam się pewnego dnia, że taki film jak La La Land dostał 14 nominacji do Oscara. O filmie było więc głośno, ciągle trafiałam na jakieś wzmianki, ktoś obejrzał, ktoś wrzucił recenzję, ktoś polecał, ktoś nie polecał, gdzieś mignęła fotografia z filmu, gdzieś indziej wywiad z aktorami. Oscarowy standard.

Pochwalę się Wam, że w całym tym szale udało mi się pójść na La La Land bez żadnych oczekiwań! Bo oczekiwaniami zdecydowanie nie można nazwać takiej zwykłej ciekawości, która mi towarzyszyła przed seansem. Ustaliliśmy już, że obiły mi się przecież o uszy jakieś recenzje. Zastanawiałam się więc po prostu mniej więcej tak: czy to będzie dobry film? Czy banalny i przereklamowany?

Moja ulubiona piosenka

Film zaczyna się wspaniałą, pełną rozmachu sceną. Gorące lato, korek na autostradzie, każdy zmęczony i zajęty swoimi sprawami. Ktoś rozmawia przez telefon, ktoś inny gapi się w przestrzeń. I nagle z samochodów wysiadają ludzie i zaczynają tańczyć i śpiewać. Śpiewają, a kamera wiruje, filmuje wszystkich i każdego z osobna. To musiało być trudne do zrealizowania, tak sobie logicznie myślę, bo nie znam się na pracy operatora kamery ni w ząb. W każdym razie swoją rolę scena spełniła. Świetny początek! Scena zrobiła na mnie ogromne wrażenie! To zdecydowanie moja ulubiona scena z całego La La Land. Ma tylko jedną wadę – ustawiła filmowi bardzo wysoko poprzeczkę.

Muzycznie ta scena też wypada bardzo fajnie. Nawet bez podkładki wizualnej słucha mi się tej piosenki bardzo dobrze. Lubię ją sobie włączyć i od razu mam lepszy humor, a dzień wydaje się przyjemniej układać. Moja ulubiona piosenka z filmu. Możecie jej posłuchać bezpośrednio na youtube.

Jak było dalej? Trudno mi dokładnie stwierdzić – bawiłam się dobrze, a film oglądało się miło. Jednak zdawał się podążać taką bardzo prostą ścieżką. Trochę śpiewania i tańczenia, ale już bez większego rozmachu. Niezbyt skomplikowana fabuła, która, jak mi się wydawało, zmierza do bardzo oczywistego punktu. Powoli, powolutku skłaniałam się ku opinii, że trzeba przyznać, przyjemna sprawa ten La La Land, ale jednak trochę banalna. Rzecz dobrze zrealizowana, ale o co to wielkie halo?

Jak szybko zmienić film w inny

A potem było BUM! No może to nie jest najlepsze określenie, bo nie o prawdziwe bum w sensie wybuchu chodzi. Tego bym nigdy nie zaspoilerowała! Mam oczywiście na myśli fabularne bum. Kiedy nastąpiło, to musiałam bardzo szybko zmienić moją do tej pory powolnie budującą się opinię o banalności filmu. Film stał się nagle opowieścią o czymś zupełnie innym! Dacie wiarę? Jak szybko można nadać głębi płytkiej historii? La La Land pokazuje, że bardzo szybko

Ja bardzo lubię takie bum, nagłe zwroty, fabularne zatrzymanie akcji serca. Pod jednym warunkiem – że jest to prawdopodobne psychologicznie i że nie restartuje historii zupełnie. Pokazać coś w innym świetle, trochę inny odcień – tak jest! Ale wywrócić wszystko do góry nogami po to, żeby widz poczuł się jak idiota, który się nakombinował nad zupełnie niepotrzebną historią – to już nie. Na to się nie godzę i za takie coś podziękuję.

Tymczasem w La La Land twórcy zrobili to naprawdę dobrze. Nie czułam się wcale jak idiotka, która niepotrzebnie wpuściła do głowy jakąś historię, tylko jak ktoś, komu zrobiono wstęp a potem pokazano coś więcej. Poszłabym do kina jeszcze raz po raz pierwszy, żeby ponownie dać się omamić banalnością wydarzeń i przeżyć bum.

Co jeszcze mi się podobało?

Film bardzo przypadł mi do gustu wizualnie. Przede wszystkim kostiumy! Ubrania Emmy Stone były takie śliczne. Reszta aktorów też jakoś nie odstawała. Podobała mi się także scenografia. Ta miasto było takie magiczne! Aż zazdrościłam postaciom, że mogą chodzić tymi ulicami, przyglądać się budynkom, być w tych fantastycznych miejscach.

Bardzo przypadła mi też do gustu konwencja filmu. To nie jest taki klasyczny musical jaki znamy ze starych filmów. Śpiew i taniec nie są tak perfekcyjne jak w tych starszych produkcjach. Nie ma tej pompy. Niektóre sceny są do głębi przerysowane. Nie jest to jednak przypadek. Dobrze widać, że tak miało być. Bardzo mi się to spodobało, bo takie trochę jest to nasze współczesne życie. Nie od linijki.

Notatka z La La Land

Nazwisko do zapamiętania – Damien Chazelle. To on wyreżyserował La La Land. I zrobił to bardzo sprawnie! Co prawda cały film jest bardzo sprawnie zrobiony, wszystkie elementy ze sobą współgrają, ale już poprowadzenie aktorów to mistrzostwo świata! Wiadomo, za La La Land stoi cała wielka ekipa, ale gdybym miała wyróżnić jeden trybik w tej perfekcyjnej maszynie to byłby to właśnie reżyser.

Tagi: ,

You may also like