Kino hiszpańskie – recenzje filmów

Kino hiszpańskie w Polsce. 23-30 marca w Warszawie odbył się 17 Tydzień Kina Hiszpańskiego. To taki przegląd wybranych nowych hiszpańskich filmów, pokazywany w różnych miastach. Nie udało mi się zobaczyć za wiele, ale podzielę się wrażeniami z tego, na co bilety udało mi się wystać. Do zapamiętania na przyszły rok – kupić bilety wcześniej, nie liczyć, że uda się kupić je w ostatniej chwili. 😉

Jesteśmy w ciąży

wizyta u lekarza z Jesteśmy w ciażyBohaterowie to zbliżająca się do czterdziestki para z długim stażem. Na początku filmu dowiadują się od swojego uroczego lekarza, że jej ciało w wieku 37 lat przygotowuje się powoli do menopauzy a jego plemników jest mało i są nienormalne. Zaczynają się zastanawiać, czy w ogóle chcą pomyśleć o dziecku, czy chcą się angażować w in vitro. I z tego miejsca startuje zwariowana fabuła świetnej komedii. Opis z ulotki niby nie przekonywał, ale to nie mogło wyjść źle w wykonaniu Hiszpanów!

Przede wszystkim film jest świetny aktorsko. Pierwszy plan, drugi plan, trzeci plan – mucha nie siada. Wszystkie barwne postaci, których jest naprawdę pełno, ogląda się wspaniale dzięki aktorom. I jest właśnie tak – gdzie się nie obejrzałam, tam zaraz wyskakiwała jakaś fantastyczna postać z bombowym życiorysem/poczuciem humoru/jakimiś innymi wyrazistymi cechami. To brzmi przytłaczająco, ale wcale takie nie było. Fajnie to wszyscy udźwignęli. Nie ma w tym filmie słabszych postaci, mniej ciekawych, nudnych. Na każdym planie.

Warto też wspomnieć, że w filmie występuje akcent polski i pada kilka słów po polsku. To drobne sceny, ale cieszące ucho.

Oglądając, przypadła mi jeszcze do gustu muzyka. Spodobało mi się, jak bardzo słowa piosenek pasowały do scen z filmu. Sytuacji, w których znajdowali się bohaterowie w danym momencie.

Jeśli szukacie czegoś lekkiego, jakiejś przyjemnej komedii do obejrzenia, to bardzo polecam Jesteśmy w ciąży! Dobre kino hiszpańskie.

Truman

Tomas i Julian z filmu Truman rozmawiająW tym filmie głównych bohaterów jest trzech. Tomas – przylatuje z Kanady na cztery dni, żeby pobyć z przyjacielem i wybić mu z głowy to i owo. Julian – to ten przyjaciel, aktor, umierający na raka, właśnie postanowił przestać się leczyć. I nie można zapomnieć o tytułowym Trumanie – to pies Juliana. Przez cztery dni stawiają wspólnie czoła różnym sytuacjom związanym z odchodzeniem Juliana. Przykłady takich sytuacji to zarówno groteskowa scena wybierania trumny jak i poważne rozmowy z bliskimi.

Ale film nie jest tak poważny, jak mogłoby się wydawać po opisie. To komediodramat. Świetne kino hiszpańskie. Niesamowity scenariusz. Bardzo pięknie, wielowymiarowo zagrana rola Juliana. Ciężar filmu idealnie wypośrodkowany pomiędzy lekkimi, śmiesznymi, komediowymi scenami a tymi na serio, kiedy łza się w oku zakręciła i naprawdę nie było mi do śmiechu.

Jeśli miałabym polecić tylko jeden film, z tych które widziałam, to byłby właśnie ten. Film o odchodzeniu. O spędzaniu czasu z przyjacielem po raz ostatni. Klimatem przypomina mi The Bucket List (polski tytuł: Choć goni nas czas).

Człowiek o tysiącu twarzyrozmowa z Człowiek o tysiącu twarzy

To jest thriller oparty na faktach. Główny bohater, to człowiek, który oszukał całą Hiszpanię. Poznajemy go jako tajnego agenta, który w wyniku nieudanej akcji musi uciekać z kraju. Kiedy wraca, zgłasza się do niego dyrektor policji podejrzany o malwersacje. Chce on aby nasz bohater pomógł mu się ukryć i pomógł mu ukryć wielki majątek pochodzący z nielegalnego źródła. Zaczyna się intryga, cała sieć intryg. Dzieją się różne rzeczy, ale nigdy nie możemy być pewni że wiemy co widzimy.

Miałam chwilami wrażenie, że oglądam dokument. Dużo nazwisk, twarzy, streszczania wydarzeń. Naprawdę można się było pogubić! Zwłaszcza początek filmu był dla mnie pod tym względem trudny. Później już się albo przyzwyczaiłam, albo tego natłoku informacji podawanych na tacy było mniej.

Tego filmu nie polecam jakoś szczególnie. Ot, przyzwoite kino hiszpańskie, ale nie wybitne.

Kino hiszpańskie – ogólnie

Tak ogólnie to jestem bardzo zadowolona z tego, co udało mi się obejrzeć. Nawet Człowieka o tysiącu twarzy oglądało się nienajgorzej. 😉 Oby w przyszłym roku udało się obejrzeć więcej!

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Może także Cię zainteresuje