Każdego dnia – recenzja filmu

Mówi Wam coś jeszcze hasło #dwubiegunowefilmy? Mój malutki, trochę przykurzony projekt zakładający, że będę oglądała filmy o ChAD, z wątkiem ChAD, uważanych za takie o ChAD, pozornie wydające się, jakby mogły być o ChAD? Dziś przychodzę z filmem Każdego dnia, czyli kolejną cegiełką do tego projektu. Myślę, że Każdego dnia można spokojnie zaliczyć do tej drugiej podkategorii: film mający w sobie wątek Choroby Afektywnej Dwubiegunowej, ale nie skupiający się na tym jakoś szczegółowo. Niemniej wątek ChAD jest w nim dosyć widoczny i pewnie zaciekawi niektórych z Was tak jak zaciekawił mnie. Po przeczytaniu tego wpisu będziecie też w lepszej sytuacji niż ja… Bo ja trafiłam do kina trochę z przypadku i zupełnie nie mając pojęcia o tej chadowej kwestii, która się wydarzy na ekranie. Tak samo było z filmem Zwariować ze szczęścia, pamiętacie? Tamten film bardzo, bardzo warto obejrzeć. Czy Każdego dnia też?

kazdego dnia dwubiegunowe filmy

Spoilery są takie niewielkie, tzn. zarys fabuły.

O czym jest Każdego dnia?

Film przedstawia bardzo nietypową historię jak na nastoletni romans. 😉 Główną bohaterką jest urocza młoda Amerykanka, mająca chłopaka, przyjaciółki, rodziców, codziennie życie w high school. Ale do romansu trzeba co najmniej dwojga, nie? Po drugiej stronie mamy też nastolatka, wrażliwego i empatycznego, bystrego i zabawnego, który… codziennie rano budzi się w innym ciele. To są zawsze osoby w jego wieku, z mniej więcej podobnej okolicy, ale różnej płci, o różnym wyglądzie, zdrowiu, różnych doświadczeniach.

No i taki mamy romans. 🙂 Bardzo ciekawie ktoś to sobie wymyślił, prawda? Ten ktoś to David Levithan, na podstawie jego książki nakręcono ten film. Tutaj zwiastun z polskimi napisami:

Co mnie ujęło w filmie?

Zarys fabuły już znacie. Jak możecie się zatem domyślić jeden z bohaterów codziennie „przeskakuje” w inne ciało, musi go więc grać bardzo wielu różnych aktorów, prawda? I to różniących się od siebie jak najbardziej, w końcu to jest film i ma być w nim widowiskowo jak tylko się da. 😉 Nie wiem, jak to o czym zaraz napiszę się stało, bo to rzecz niezwykle trudna do wypracowania. Tak się przynajmniej domyślam, po obejrzeniu iluśtam różnych filmów w swoim życiu. O czym mówię? Przez cały film miałam wrażenie, że patrzę na jedną postać, a nie na wielu różnych aktorów. Przy pomocy różnych sztuczek filmowych (np. praca kamery, padające światło) i dobrej gry aktorskiej udało się osiągnąć „jedność bohatera”. Pomimo tego, że gra go wiele osób! Niesamowite!

Spodobało mi się to, jak wiele różnych aktorów i historii wybrano. Mogli to zrobić bardziej na jedno kopyto, a udało się pokazać wachlarz różnych sytuacji.

kazdego dnia 1

Co mi w filmie przeszkadzało?

Niestety nie wszystko złoto co się świeci. 😛

Film trwa około 90 minut, tak parę minut więcej niż półtorej godziny. I jak na mój gust to jest o jakieś 15-20 minut za krótko. Dlaczego? Każdego dnia porusza wiele, naprawdę wiele trudnych tematów i niestety… prześlizguje się po nich po łebkach, czasem naprawdę bardzo lekko i szybko i aż się prosi, żeby zatrzymać akcję na jakiejś konkretnej scenie. Żeby trochę ją wydłużyć. Film porusza np. bardzo ciężki temat problemów psychicznych (tym razem nie chodzi o ChAD) i samobójstwa albo oceniania ludzi wyłącznie po wyglądzie. Niestety albo nikt się w takie tematy nie zagłębia albo twórcy robią to minimalnie i mam wrażenie tylko tak, żeby zachować pozory, że podjęli temat. :/

W filmie ktoś czegoś nie przemyślał do końca i postawiono na to, żeby było ładnie. Jest więc na przykład puszczanie wielkich baniek mydlanych na boisku szkolnym po zajęciach. Skąd to, jak, po co i dlaczego? :/ Jest też filmowo w tym znaczeniu, że nierealnie, np. godzina w Każdego dnia to z pewnością nie jest tyle czasu ile my rozumiemy w rzeczywistości. Ale trzeba też przyznać, że niektóre rzeczy się udało zachować jak w życiu, np. randka w bibliotece jest okraszona niejednym „ćśś”. 🙂

Ktoś ma ochotę powiedzieć, że czepiam się upływu czasu w filmie fantastycznym? W tym filmie fantastyczny jest tak naprawdę tylko jeden element! Wszelkie inne prawa powinny być zachowane. 🙂

kazdego dnia 3

Choroba Afektywna Dwubiegunowa w Każdego dnia

Jeden z bohaterów drugoplanowych ma Chorobę Afektywną Dwubiegunową. W trakcie trwania akcji filmu ma ewidentną depresję i wypełnia dzień tylko jedną czynnością – malowaniem. Ale mamy też trochę informacji z jego historii i wiemy, że przeszedł epizod maniakalny.

Epizod maniakalny przedstawiony jest właśnie tak, jako epizod, jako kilkugodzinny/jednodniowy wyskok, którego kulminacją było szastanie pieniędzmi. To co mi się bardzo spodobało, to podkreślenie, że ta mania pojawiła się na skutek odreagowania przykrej wiadomości. To takie życiowe. :/ To co mi się nie do końca spodobało, to danie widzowi do zrozumienia, że mania to jedna sytuacja, gdy tymczasem może się ona ciągnąć całymi tygodniami czy miesiącami! Ale może bohater z filmu miał wyjątkowo świadomych bliskich lub sam był wyjątkowo świadomy i zaczął się leczyć już na początku choroby, gdy ta się dopiero rozwijała? To by było ładne.

Wątek ChAD nie zajmuje dużej ilości filmu, ale jest bardzo zgrabnie pokazany. Przedstawiono np. wpływ choroby na rodzinę, na samego chorującego, jego zwyczaje związane z chorobą, ograniczenia.

Czy polecam?

W pierwszej kolejności jest to film dla osób lubiących romanse. 😛 To jest główna oś Każdego dnia, często gęsto inne wątki schodzą na dalszy plan tylko po to, żeby pokazać ładne ujęcie naszej zakochanej pary. I nic nie wnoszące do fabuły ujęcie, to tak dodam na marginesie. 😛

Mi się film dosyć podobał:

  • po pierwsze: ja nie oczekiwałam wiele. Może jestem uprzedzona, ale film o romansie amerykańskich nastolatków???
  • po drugie: widzę w tym filmie duży potencjał. Czyli innymi słowami, fabuła daje fajną bazę i sporo można sobie dopowiedzieć;
  • Każdego dnia jest zgrabnie nakręcone, ładne, śliczna muzyka, przyjemni dla oka aktorzy – czyli dobrze się na to patrzy i tego słucha;
  • naprawdę fajnie pokazany wątek ChAD!!!

Myślę więc, że jak najbardziej można się wybrać do kina. 🙂

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Zajrzyj też tutaj: