Jak przeżyć Święta z chorobą psychiczną?

Bardzo, bardzo chciałam stworzyć ten wpis na wesoło. Widzę to w swojej głowie: Wy przestroilibyście internetoodbiorniczki na tryb „śmieszne”, a ja przyniosłabym Wam listę przy której niejedna osoba by musiała otrzeć łezkę, takie to byłoby zabawne. Byłoby tam o kłamaniu i nie robieniu prezentów, i o świątecznej arteterapii, i o pierogach. Ale niestety wszystko to psu na budę, bo klimatu na poradniczek-prześmiewniczek nie wystarczyło na więcej niż 400 znaków. Pech. Może za rok, bo czuję, że to jest dobry czas na wesołe wpisy, żeby z nas wszystkich trochę zeszło przedświąteczne ciśnienie. Tymczasem dzisiaj w programie o tym, jak przeżyć Święta z chorobą psychiczną. Jak przetrwać Święta chorując psychicznie. Z małą diagnozą problemu i trzema (albo i więcej) złotymi myślami cioci Chadonistki.

jak przeżyć święta z chorobą psychiczną 1

Co pomieści worek Świętego Mikołaja?

Użyłam dziś sporego uproszczenia, z którego chciałabym się wytłumaczyć. Pisząc teraz „choroba psychiczna” mam na myśli wszystkie objawy chorobowe, jakie nam się mogą przydarzyć. Depresje i manie/hipomanie w przebiegu ChAD, ale też stany mieszane. Depresje niechadowe. Objawy negatywne i pozytywne w przebiegu schizofrenii. Epizody psychotyczne. Stany lękowe. Generalnie wszystko, co złego może nam zaserwować chorująca psychika. Wszystko przez co czujemy się inaczej niż zwykle i co daje nam poczucie odstawania od normy. Mam świadomość tego, że tak precyzyjnie rzecz ujmując, to nie każdy z tych objawów jest spowodowany przez chorobę psychiczną. Przecież nawet ChAD jest zaburzeniem. 😉 Ale dziś napisałam to prościej, bo w tym kontekście to nie jest aż takie istotne, co dokładnie nam jest. Ważne, że źle się z tym czujemy, a idą Święta.

No i z tytułem było znacznie krócej. 😉

Choroba psychiczna a Święta, czyli spotkania z rodziną

Trochę tu sobie pozgaduję, bazując na własnych doświadczeniach, doświadczeniach znajomych mi osób, historii jakie słyszałam z drugiej ręki. Dlaczego Święta mogą być dla nas takie ciężkie? Ja obstawiam, że to głównie dlatego, że Święta to czas rodzinny.

Rozważmy trzy przypadki różnych sytuacji rodzinnych:

  • mieszkamy z bliskimi cały czas;
  • przyjeżdżamy do najbliższej rodziny na Święta, bo wyfrunęliśmy już z gniazda rodzinnego;
  • przy okazji Świąt spotykamy się z dalszą rodziną, którą widujemy raz na jakiś czas.

Na pozór może się wydawać, że niektóre opcje są lepsze od innych. Na przykład ktoś z Was może pomyśleć, że mając różne niedobre objawy łatwiej dogadać się z bliskimi, z którymi mieszkamy i którzy wiedzą jak wygląda nasza choroba niż odpowiadać na natrętne pytania jakiejś cioci czy wuja, którzy zauważyli, że „coś z nami nie tak” i jeszcze koniecznie muszą się podzielić, że „psychiatra be, leki be, ale siostra sąsiadki córki mojej koleżanki brała ziółka, które są całkiem cacy”. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę „inni mają lepiej” zwaną też „ja mam gorzej niż inni”.

jak przeżyć święta z chorobą psychiczną 2

Tutaj w praktyce jest jednak tak, że w każdej z  tych sytuacji można odnaleźć się jako śliwka w kompocie. Czy najbliżsi z którymi dzielimy jeden dom, a którzy nie dają nam wsparcia na bieżąco, powstrzymają się od nieprzyjemnych uwag od Święta? Czy najbliżsi z którymi mieszkamy, choć wspierający codziennie, nie powiedzą czegoś przykrego w wyniku napięcia i stresu związanego z przygotowywaniami do Świąt?Jak zareaguje najbliższa rodzina, do której przyjedziemy z innego miasta czy kraju, gdy zobaczy, że jesteśmy kłębkiem chorowania a przecież nie znali nas takich? Czy zrozumieją? Jak z nimi rozmawiać?A co z dalszą rodziną, która często nie wie o naszej chorobie, a może nigdy nie widziała na własne oczy żadnych objawów choroby psychicznej u nikogo, w ogóle. Czy trzeba będzie się tłumaczyć? Odpowiadać na jakieś specjalne „chorobowe” pytania? Wyjaśniać mechanizmy choroby, choć sama jestem zagubiona w tym jak w ciemnym lesie?

Jak chorować, gdy Święta mają być idealne?

Oczywiście jest jeszcze ta cała presja na Święta jako czas idealny. Promują to media, słychać to w piosenkach i widać w filmach. Ludzie między sobą też chętnie przechwalają się ilością przygotowanych potraw, kupionych prezentów, zadbaniem o mieszkanie. Święta jak z obrazka w każdym domu, dla każdego. Ale szczerze? Każdy, kto choć raz zachorował przyzna, że objawy chorób psychicznych nie pasują do żadnych ładnych obrazków. Może zróbmy jeden wyjątek dla euforycznej manii/hipomanii. Ale to tyle, jeden wyjątek, który ma krótkie nogi (jak kłamstwo) a ogólna reguła jest niestety dla nas niekorzystna.

No a bądź tu człowieku mądry i wyjaśnij, jak odnaleźć się w wesołym pieczeniu pierniczków, gdy nie ma się siły wyjść z pokoju? Jak ozdobić czy pomóc w ozdobieniu ogródka, gdy nieznośny lęk uniemożliwia wyjście za drzwi domu? Jak ubierać choinkę z innymi domownikami, kiedy czuje się ogromne ciśnienie na to, by opowiadać i opowiadać im przewspaniałe dzieje tej cudownej osoby jaką masz wielką przyjemność być? Jak przygotowywać cokolwiek w kuchni, gdy nie można wytrzymać żadnego zapachu, bo wszystko jest dla nosa zbyt intensywne i aż niedobrze od zapachu ścian, powietrza czy ręcznika kuchennego?

Jak więc się mamy w tym okresie odnaleźć? Gdzie jest dla nas miejsce na tej karuzeli?

Szczypta statystyk mało świątecznych

Czy wiecie, jak wygląda krzywa ilości samobójstw rozłożonych na poszczególne miesiące w roku? Jak to się rozkłada na konkretne miesiące? Być może kogoś zaskoczę, tak jak ja sama byłam zaskoczona, gdy zetknęłam się z tymi danymi po raz pierwszy. Otóż najwięcej samobójstw przypada nie na okres zimowy i świąteczny, tylko… na wiosnę. Przykładowe wykresy znajdziecie tutaj albo tutaj, choć jest w internecie mnóstwo pokazujących podobną zależność.

Jaki wniosek można wyciągnąć z tej zależności? Że Święta są do przetrwania!

jak przeżyć święta z chorobą psychiczną 3

Jak osoba zwariowana ma przetrwać Święta?

Nie będę truła, że znam mnóstwo sensownych sposobów radzenia sobie ze Świętami. Wymienię tylko to, co u mnie zadziałało:

  1. Idealne Święta jak z obrazka nie udały się przez Ciebie? Muszę Cię odrzeć ze złudzeń i poinformować, idealnych Świąt nie ma! Nie jesteś jakimś najsłabszym ogniwem! Na coś tak idealnego jak medialna wizja Świąt nie ma miejsca w rzeczywistości. Po prostu. Nie daj się więc wtłoczyć w poczucie winy i sam/a też nie rób z siebie kozła ofiarnego. Gdyby nie Twoja choroba, to coś innego „zawaliłoby” Święta. Może choinka stanęłaby w ogniu? Zawsze chciałam to zobaczyć. 😉
  2. Nie możesz korzystać z okresu świątecznego tak, jakbyś chciał/a? Bo lęki, bo natrętne myśli, bo depresja, bo gadatliwość, bo niemożność ustania w jednym miejscu? Więc rób to, co możesz. Nie ma przymusu, żeby robić wszystko. Nie ma też takiej konieczności, żeby robić wszystko to, co robiło się rok-dwa-trzy wcześniej. Pomocne jest szukanie alternatyw: np. z nowo odkrytą wielką kreatywnością  zgłoś się raczej do sekcji „zdobienie pierników” niż „przyprawianie tradycyjnych potraw”. Widzicie to? Z tego drugiego zajęcia natychmiast by nas odgoniono, stwierdzono, że przeszkadzamy, nie nadajemy się, że to wina naszej choroby, itd. Przy pierwszym: wszyscy zadowoleni. Oczywiście nie dla wszystkiego da się znaleźć alternatywę, ale próbujmy! Żeby też coś z tych Świąt mieć.
  3. Jeśli zaś chodzi o rozmowy przy stole i najmniej przez nas lubiane rodzinne przepytywanki, to zwróć proszę uwagę na jedną rzecz: to Ty jesteś Panem i Panią sytuacji. Dojście do tego zajęło mi naprawdę długo i dużo niezręcznych rozmów przy stole wydarzyło się w międzyczasie. Rodzinka bardzo chce wiedzieć wszystko o Tobie? To ich problem. Ty możesz dawkować informacje w takich porcjach jak tylko chcesz. Nie ma obowiązku uzewnętrzniać się, jeśli nie chcesz. Nawet nie ma obowiązku odpowiadania zgodnie z prawdą na „jak się czujesz”, „co u ciebie słychać”, „kiedy wreszcie skończysz studia”, „czy starasz się już o kredyt” i tak dalej. Twoje zdrowie psychiczne ma większą wartość niż ciekawość innych osób, obojętnie jak kochanych i dobrze życzących.

Choruję, co z życzeniami?

Można zignorować, dzwonić albo… Parę lat temu zrodziła się w mojej głowie myśl, o wysyłaniu kartek świątecznych. Wiecie: dalszej rodzinie, przyjaciołom. W mojej rodzinie była taka tradycja, ale wraz z biegiem czasu gdzieś jej się zmarło, biedulce. Wskrzeszenie okazało się strzałem w dziesiątkę! Pomogło mi w czasie trudnych depresji: miałam cel na grudzień, żeby wcześniej wyjść z domu i kupić kartki (jeszcze lepiej byłoby umieć zrobić samemu, taka niezła arteterapia), wymyślić/wyszukać jakie życzenia chciałabym wpisać, wykonać kilka telefonów, żeby zaktualizować bazę adresową, potem kolejna wycieczka na dwór(!), tym razem na pocztę. Myślicie, że było prosto? Łatwo? Chwilami nie było nawet przyjemnie! W którymś roku mając pocztę pod samym blokiem, zwlekałam z wysłaniem do ostatniej chwili i przez jakiś czas codziennie walczyłam z myślami pt. iść czy nie iść.

Dla mnie to było w niektórych latach bardzo skomplikowane i ciężkie zadanie z uwagi na depresje. Ale wymagało skupienia, miałam w głowie jakiś większy cel, składający się z kilku etapów, deadline do zrobienia. Nie mogłam wiecznie odkładać, musiałam zdążyć chociaż wysłać przed Świętami.

Według mnie kartki świąteczne to świetny pomysł dla wielu osób chorujących. Raz, że to może być ta arteterapia, dwa, że posiadanie celu, który wymaga skupienia się, trzy, że pozyskanie adresów wymaga odezwania się do ludzi, często porozmawiania. I najlepsze: jeśli nie wyjdzie nam, nie wyrobimy się z czasem, przerwiemy na którymś etapie, to nic się nie stanie! A jeśli się uda, to sprawimy komuś radość.

jak przeżyć święta z chorobą psychiczną 4

Choruję, co z prezentami?

Prezenty mogą nastręczyć całą masę trudności. Nie przygotowałam niestety ładnego kolażu z prezentami najlepszymi do zakupu przez osoby chorujące psychicznie. 😛 Ale mimo to spróbuję cos ułatwić.

Co zrobić, gdy pójście do wielkiej galerii handlowej, czy zwykłego sklepu nie jest możliwe? Bo nie zniesiemy tłumów, bo będą nam przeszkadzały intensywne zapachy lub bo kupimy wszystko, co tylko nawinie nam się na oczy? Są więc dwie opcje, czyli albo nie przynosimy żadnych prezentów albo przynosimy. To pierwsze jak się okazuje, jest całkiem do zrobienia i wprowadzenia w życie, jednak nie przejdzie w każdej rodzinie i trzeba się przygotować, że komuś może być zwyczajnie przykro. Jeśli zdecydujemy się na przygotowanie prezentów, to oczywiście jest mnóstwo tricków jak uczynić ten proces łatwiejszym, z naczelnym „rozłóż zakupy w czasie”. Ale ja nie o tym.

W moim odczuciu mniej jest ważne czy patentem Chadonistki są zakupy przez internet zamiast wychodzenia do sklepów. Bardziej zależy mi na napisaniu, że warto potraktować prezenty jako zadanie, tak jak kartki. Rozplanować, pomyśleć jak ominąć to czego nie jesteśmy w stanie zrobić (czyli np. te sklepy internetowe zamiast stacjonarnych), opakować. Może zrobić samemu? Upiec pierniczki? Jakieś DIY? To wszystko dobrze nam zrobi.

Prezenty i kartki to świetny sposób by odciągnąć nasze myśli od chorowania. A niestety chorując bardzo łatwo roztaplać się w błotku choroby. 🙁 Czy to ChADu, czy depresji, czy czegoś jeszcze innego.

Jak przeżyć Święta z chorobą psychiczną?

Każdy z nas jest inny i ma inną rodzinę!

Dla jednych nie będzie tragedią skrócenie Wigilii, bo ktoś ma lęki czy epizod psychotyczny i nie wytrzyma przy stole. Albo tragedią wcale nie będzie przeniesienie Wigilii do pokoju osoby, która praktycznie nie wychodzi z łóżka. Ale uwaga, jednej staruteńkiej babci na pytanie: „co tam u ciebie słychać wnusiu” można opowiedzieć o myślach samobójczych, próbach samobójczych czy szpitalu a drugiej, choć niby równie staruteńkiej, już nie. W jednej rodzinie można mówić prawdę o chorowaniu, w drugiej lepiej i zdrowiej dla nas sprawdzi się jakaś półprawda (typu: mam na razie urlop na studiach, bo nie jestem pewny/a czy to dla mnie dobry wybór).

Mamy różne tradycje i różne choroby. Nasi bliscy mają różną wiedzę na ten temat i różną tolerancję na chorobowe zachowania. W jednej rodzinie Święta przebiegają jednakowo spokojnie, w drugiej, ciśnienie rośnie i rośnie, z każdym przypalonym daniem, nie umytym oknem, stłuczoną bombką.

Trzeba też mocno uważać, żeby nam ciśnienie nie wzrosło za bardzo. Albo nie spadło. 😉 Tak mimochodem. Bo może rok czy dwa czy trzy lata temu też chorowaliśmy. Może mieliśmy podobne objawy. Może inne, ale to w końcu ta sama choroba. Może zachowywaliśmy się tak czy inaczej, może Święta były dla nas takie lub siakie. To nie oznacza(!!!), że w tym roku będzie tak samo. Że nie będziecie mogli robić dokładnie tych samych rzeczy. Że dokładnie te same rzeczy sprawią Wam trudność. Może tak być – ale wcale nie musi. Zmieniamy się, robimy coraz starsi, coraz lepiej znamy mechanizmy choroby.

Więc nie porównujmy się do tego jak mieliśmy kiedyś, ani do tego jak spędzają Święta inne rodziny.

Życzę nam dzisiaj, aby Święta były spędzane w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Żeby bliscy byli dla nas wyrozumiali, a my sami łaskawi dla siebie. 🙂 Wesołych Świąt!

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Może także Cię zainteresuje