10 dobrych rad na ChAD

zielona żaba z czerwonym sercem

Zastanawialiście się kiedyś co poradzić na ChAD? Albo może w Waszym życiu miała miejsce jakaś inna sytuacja, w której chcieliście coś doradzić osobie chorującej psychicznie, niekoniecznie na Chorobę Afektywną Dwubiegunową? Przychodzę Wam dzisiaj z pomocą! 🙂

Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami 10 najgłupszymi radami, jakich można udzielić chorującemu (tutaj kryje się link). Żeby nie było, że dostrzegam tylko bezsens i głupotę, to dzisiaj chciałabym Wam podrzucić taką moją prywatną listę 10 całkiem sensownych rad. 10 to taka fajna, okrąglutka liczba, nie? W każdym razie wszystkie te słowa są z życia wzięte. Każde usłyszałam w realu. Do kilku z tych punktów na początku nie byłam przekonana w ogóle, tak ani, ani, ale każda sprawdziła się w 100%. Muszę przyznać, że niektóre z tych podpowiedzi pięknie zignorowałam i bardzo się na tym przejechałam. Także słuchajcie cioci chadonistki i jakbyście się wahali, to warto zastosować. 😉

1. Pamiętaj o lekach

Wiadomo – farmakoterapia to jedna z podstaw. Pamiętaj, żeby brać leki codziennie. Nie opuszczaj kolejnych dawek. Wykupuj recepty. Nie odstawiaj na własną rękę. Nie rezygnuj z nich bez rozmowy z lekarzem. Leki naprawdę działają, nawet jeśli mogłoby się wydawać inaczej. Należy je brać nawet w remisji, chyba, że z lekarzem zdecydujecie inaczej.

2. Znajdź sensownego lekarza

To temat rzeka. Dobry lekarz to ten, który troszczy się o pacjenta i dba, aby dobrać mu takie leczenie, jakie jest najlepsze. Dobrym lekarzem będzie ten, który nie krytykuje i nie ocenia, ale ma otwarty umysł. Taki, który daje mocne poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że jesteś zaopiekowany. A jak już znajdziesz sensownego lekarza, to trzymaj się go. Nic tak nie robi dobrze na poczucie stabilności jak jeden stały, dobry lekarz. Kto to właściwie jest ten dobry lekarz i po czym go poznać? Podpowiadałam w tej notce.

3. Weź udział w psychoterapii

Bardzo lubiłam kiedy znajomi na początku mojego chorowania podpowiadali: „a zastanawiałaś się nad psychoterapią?”. Świadczy to o tym, że jakaś świadomość co do wartości psychoterapii w narodzie jest. Wiecie co? Kiedy po raz pierwszy usłyszałam tę radę, to byłam już w terapii. A i tak uważam tę podpowiedź za najlepszą! Terapia to taka świetna sprawa. Dzieje się na niej tak wiele cudownych rzeczy, procesów, słów, myśli. A przy tym bardzo pomaga  w zdrowieniu. Nic mi nie daje tyle poczucia stabilności i ciągłości jak świadomość, że co by się nie działo w określony dzień tygodnia zawsze mam psychoterapię. Polecam psychoterapię chorującym (ale oczywiście też tym, którzy nie chorują)!

4. Szukaj wsparcia u najbliższych

Zaraz mi ktoś powie, że są takie sytuacje, kiedy wsparcia się nie da dostać, bo inni nie chcą go dać. Ja tak sobie myślę, że wsparcie to nie jest siłowanie się czy przeciąganie liny. Ktoś chce, ktoś nie da, ktoś daje, ktoś inny już nie weźmie i tak w nieskończoność. Dwie mądre rzeczy, których nauczyłam się w czasie chorowania. Pierwsza: bierz tyle, ile ktoś jest ci w stanie dać. Druga: krąg wsparcia można sobie zbudować. To tak jak z grypą: mama nie może przyjechać do Ciebie z odległego miasta, żeby dać Ci domowy rosołek? Ale może przyjaciółka zrobi to chętnie? A mama powisi z Tobą na telefonie przez godzinę i wysłucha całego chorobowego marudzenia?

5. Wysypiaj się

Kolejny aspekt, o którym mam ochotę napisać, że u mnie się to sprawdza w stu procentach. Dobry sen – nie zaraz 20 godzin na dobę, ale też nie za krótki. Zarwane noce – kiedy jest ich za dużo, to się prędzej czy później odbije na zdrowiu. Mnie nic tak nie destabilizuje jak nieregularny sen. Z tego się biorą koszmary, wybudzanie się, uczucie niepokoju. Spirala zaczyna się kręcić, kręcić, a kończy się albo pójściem za bardzo w górę, albo w dół.

drewniane żaby

6. Pilnuj regularności

Kiedyś się z tego bardzo śmiałam. No bo jak to – regularnie? Regularnie znaczy przecież schematycznie i nudno. To mnie ograniczy! Będę musiała robić jakaś określoną rzecz, bo tak sobie wpisałam w kalendarz? No nie, to się nie zdarzy. Potem trochę sobie pochorowałam i znacząco spokorniałam. Nieregularność źle na mnie wpływa i pora to zaakceptować. Wstawać mniej więcej o regularnych godzinach. Nie chodzi o to, żeby budzić się codziennie punkt 7:15, po prostu nie raz o 6, a raz o 12. To znaczy mieć w miarę podobny rytm dni. Miałam kiedyś taką pracę na zmiany. Zupełnie inne pory tego samego: jedzenia, snu, pracy, wyjść, spotkań, czasu na odpoczynek, na rozrywkę. Jaki to był koszmar! Jak ja się czułam rozedrgana! Masakra. Od tamtej pory grzecznie się pilnuję, bo to mi po prostu służy.

7. Pracuj

Pracowanie ma wiele zalet. Przede wszystkim wychodzi się z domu. Co więcej wychodzi się do ludzi. A jak już się wyjdzie do ludzi, to potem się wśród nich jest i można wejść z nimi w różne relacje. Można chociażby rozmawiać. No, funkcjonuje się w społeczeństwie po prostu. W pracy można też coś zaoferować od siebie – człowiek od razu się lepiej, kiedy widzi, że umie zrobić to i tamto, w czymś tam jest dobry, może rozwiązać jakiś problem. To niby takie głupie, bo człowiek zawsze jest wartościowy, ale praca jak nic innego podnosi poczucie własnej wartości. No i w pracy oczywiście zarabia się też pieniążek, więc jest się bardziej samodzielnym i standard życia się podnosi. A jeśli się nie zarabia i mówimy o wolontariacie – to też jest super opcja.

8. Znajdź sobie hobby

Albo po prostu: zajmij się czymś. 😛 Choć głupiej brzmi, to właśnie o to chodzi. Poszukaj sobie zajęcia, na którym się skupisz i nie będziesz w związku z tym chęci żeby rozmemływać w kółko i w kółko, że jesteś biedna, bo chorujesz, bo miałaś 3 lata temu taki a taki objaw, bo rok temu to stało się coś tam i było ci przez to bardzo smutno, teraz wszystko takie rozbabrane itd. Masz hobby – angażujesz się w coś i nie wystarcza już energii na pogrążanie się w przeżywaniu chorowania. Bo jest coś poza tym, co zapełnia czas.

9. Mniej stresu

Nie stresuj się tak, a poczujesz się lepiej. Znacie to? Słyszałam to wiele razy i muszę przyznać, że coś w tym jest. Mam dla porównania dwie sytuacje: w obu mam depresję, w jednej jest sporo stresu, w drugiej minimalnie. Zgadnijcie co? W tej stresowej będę miała więcej objawów, objawy będą silniejsze a zdrowienie dłuższe. W tej drugiej oczywiście cały czas będę miała depresję, ale lżejszą i szybciej minie. A stan remisji plus duży stres? Nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć jak to się skończy. Stres to morderca stabilności i hamulec zdrowienia.

serca

10. Zadbaj o balans, czyli RÓW – NO – WA – GA

Słyszałam tę radę w kilku wersjach. Ta jest ode mnie: dbaj o równowagę! Balans, między różnymi sferami życia. Sen, praca, studia, spotkania ze znajomymi, czas dla rodziny, miejsce na zainteresowania i czas dla siebie. A dobra ma tylko 24 godziny. To bardzo ważne, żeby mieć zbalansowany czas. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Muszę przyznać, że zdarzyło mi się być nieuważną i przez niepilnowanie tej równowagi wylądowałam z górką. Jest z tego lekcja na przyszłość.

Co poradzić na ChAD

Wszystko bardzo pięknie, ale mam do Was gorącą prośbę: pamiętajcie, że nie warto wyrywać się z żadną radą nieproszonym! Nic tak nie wkurza chorującego, jak zlatujące się do niego niczym muchy do gówna ciocie „dobra rada”, które muszą, po prostu muszą, poprzez doradzenie poczuć się lepiej. Czasami najlepiej posłuży sama obecność, zapewnienie chorującemu poczucia akceptacji, a na rady, nawet te najlepsze, przyjdzie jeszcze czas. Niektóre rady są świetne, ale mogą się okazać niedopasowane do chorującego w danym momencie. Może on wtedy potrzebować czegoś innego niż praca i mieć inny priorytet niż unikanie stresu.

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Może także Cię zainteresuje

  • Natalie

    fajnie, mądrze napisany tekst – będę wpadać częściej 🙂

  • Gosia

    Świetny tekst. Widać ze masz pasję do pisania i lubiz to robić. A co do ciotek pbra rada to staram sie takowych unikać. Jak coś one swoje a ja swoje.

  • Dałaś bardzo uniwersalne rady, nie tylko odpowiednie dla ChAD, ale różnych innych jednostek chorobowych 😉
    Oj ile jak takich „cioć dobra rada” musiałam grzecznie spławić… 😉

    • Bo chorujący na ChAD jest przede wszystkim człowiekiem. 😀
      Mnie kiedyś nawet bawiły te rozmowy, ale im się robię starsza, tym bardziej staram się je ukrócić.