„Czy mam ChAD?” Do wszystkich podejrzewających, że chorują

Czytasz o Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej i zastanawiasz się, czy ten problem nie dotyczy też Ciebie? Objawy ChAD wydają się dziwnie znajome? Co kilka dni jak bumerang pojawia się w Twojej głowie pytanie: „czy mam ChAD?” Martwisz się różnymi rzeczami, które internet z automatu przyporządkowuje pod hasło objawy ChAD? I może trochę nie wiesz, co z tym zrobić, żeby sensownie podejść do tematu? Zapraszam na mały poradnik – pięć kroków będących odpowiedzią na to, co zrobić, gdy podejrzewasz u siebie Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Napisałam to z perspektywy sześciu lat życia z diagnozą.

Pierwszy krok – przestań czytać

Na przykład moją stronę, jeśli akurat to pobudza Twoją wyobraźnię. 🙂 Proponuję odstawienie wszystkich stron popularnonaukowych, wikipedii, forów, grup, blogów, wszystkiego, co wypluwa google na hasło „Choroba Afektywna Dwubiegunowa” i wszystkie dopiski w rodzaju objawy, rozpoznanie, diagnoza, pytania „czy mam ChAD?” i tak dalej. Jakieś ogólne pojęcie już masz? Ono spokojnie na trochę wystarczy. Więcej czytać nie ma sensu, bo to naprawdę w niczym nie pomoże na tym etapie. Będziesz mieć tylko coraz większy mętlik w głowie.

Może jeden z wielu scenariuszy? Taki, w którym masz jakieś niepokojące Cię objawy, czujesz i widzisz, że dzieje się z Tobą jakoś nie w porządku. Siadasz do internetu i kilkanaście minut googlowania później odkrywasz, że masz wszystkie albo prawie wszystkie objawy ChAD. Bardzo ładnie, za googlowanie piątka i medal z czekolady. A teraz sio z tej części internetu, proszę iść skonsumować medal gdzie indziej. Wertowanie kolejnych stron, przyniesie Ci być może jeszcze ze 2% dodatkowej wiedzy, a poziom stresu, bezradności, może rozpaczy i strachu podskoczy znacznie wyżej. To naprawdę nie ma sensu, żeby tak podsycać w sobie te emocje.

U Ciebie i tak pewnie już zaczął się proces klasycznego „a co by było gdyby?” – gdyby pojawiła się diagnoza, gdyby trafił się pobyt w szpitalu, gdyby zaczęło się leczenie, a co na to krewni i znajomi królika, itd. Wyobraźnia już pracuje na cały etat, ba, robi nadgodziny, a Ty chcesz jeszcze dorzucać do tego pieca dodatkowe, wyczytane gdzieś wiadomości?

Ja przed pierwszą wizyta u psychiatry zastanawiałam się mocno zarówno nad „czy mam depresję?” jak i „czy mam ChAD?”, jak i „czy mam wszystkie zaburzenia osobowości naraz?”. Czy mi się to, co wyczytałam jakkolwiek potem przydało? Absolutnie nie, ani razu! Sama i tak nie potwierdzę diagnozy, nie zaordynuję leczenia, a psychiatra… Poradzi sobie świetnie sam. Tutaj pisałam jak wygląda wizyta u psychiatry, w tym ta pierwsza. Tacy lekarze naprawdę nieźle sobie radzą ze zbadaniem pacjenta. I udzielają znacznie lepszych jakościowo informacji niż wypluwa internet.

Drugi krok – obserwuj siebie

Jak zatem spożytkować naszą energię? Sensowniej niż czytając, czytając i czytając? Właśnie obserwacją siebie.  Wydaje Ci się, że masz depresję albo hipomanię albo manię? Ok., a tak dokładniej to co to znaczy?

Po ile godzin śpisz? Czy masz problemy ze snem i jeśli tak to jakie? Z zaśnięciem, z wybudzaniem się, spaniem „cały dzień”? Jak długo to trwa? Co konkretnie i ile razy w ciągu dnia jesz? Co i kiedy jadłeś ostatnio? Jak często się myjesz? Jak często wychodzisz z domu? Jak wygląda Twój dzień? Jakie emocje Ci towarzyszą w ciągu dnia? Czy one się zmieniają i jeśli tak, to jak? Czy ostatnio Twoja waga spadła albo wzrosła? Czy wydajesz mniej/więcej pieniędzy niż zwykle? Zachowujesz się nietypowo? W jakim sensie? Jak Ci idzie w szkole, na studiach, w pracy? Czy potrafisz efektywnie się skupić np. czytając książkę, rozmawiając z kimś, myśląc o jednej rzeczy? Jak postrzegasz siebie? Jak wyglądają teraz Twoje relacje z ludźmi? Z jaką częstotliwością spotykasz się ze znajomymi? Jak często poznajesz nowe osoby? Czy to jest zmiana w stosunku do przeszłości? I tak dalej, i tak dalej.

Informacja w liczbach, że dzisiaj spałam 3 godziny, wczoraj wcale, przedwczoraj 4 daje później lekarzowi znacznie lepszy obraz sytuacji, niż np. suche „mam problemy ze snem”. I samemu zainteresowanemu, chyba też, nie uważacie? Na tym etapie może też okazać się, że to co do tej pory postrzegaliśmy jako objawy choroby wcale nie odstaje od normy!!!

Trzeci krok – odśwież pamięć i zrób wywiad

To jest wbrew pozorom całkiem ważna sprawa, przydatna później. W tym miejscu zastanów się proszę, czy ktoś w Twojej rodzinie choruje psychicznie? Albo w przeszłości chorował? Z żyjących i nieżyjących krewnych? Pamiętasz, jakie to dokładnie były choroby albo zaburzenia? Albo, jeśli zdiagnozowane, to jakie te osoby miały objawy? Jak się zachowywały? Czy były jakieś samobójstwa alb próby samobójcze?

Jeśli nie masz takich informacji to idziemy do punktu drugiego: przeprowadź wywiad. Spróbuj zapytać kogoś starszego od siebie o pokolenie wstecz. Na przykład rodziców/ciocię o dziadków. Może oni będą wiedzieli więcej.

Dla lekarza psychiatry będą liczyły się tylko te osoby z Twojej rodziny, które zostały zdiagnozowane. Nawet jeśli najpierw mama odmaluje Ci barwną historię o objawach jej taty, a potem Ty powtórzysz tę historię lekarzowi, to nie ma to zbytnio znaczenia, jeśli nie było diagnozy i jeśli żaden ówczesny lekarz nie stwierdził, co to za jednostka chorobowa. Ludzie przekłamują, pamiętają niedokładnie, przejaskrawiają. Diagnoza na papierze jest dla lekarza bardziej wiarygodna.

Co warto podkreślić: choćby i wszyscy Twoi krewni chorowali, to jeszcze i tak nie znaczy, że Ty też chorujesz i że na pewno na to samo. Dlatego:

Czwarty krok – umów się do psychiatry

Gorąco polecam tego allegrowicza. 😉 Wiesz dlaczego? Bo to jest ta osoba, która będzie w stanie wystawić diagnozę. Na pytanie „czy mam ChAD?” odpowie Ci właśnie lekarz. Zwykły psycholog, psychoterapeuta, żaden terapeuta pracujący z pacjentami nawet i w szpitalu, czy nawet inny chorujący, student psychologii/wydziału lekarskiego, czy ktokolwiek, kto przychodzi Ci do głowy, nie postawi diagnozy. Żadna blogerka w odpowiedzi na listę Twoich objawów nie odpisze, czy masz ten ChAD czy nie. Przynajmniej, jeśli jest rozsądna. 😛 Psychiatra nie dość, że może powiedzieć: „tak, widzę tutaj objawy ChAD” ma też moc powiedzieć: „nie widzę u Ciebie objawów tego zaburzenia”. Albo może zalecić dalszą diagnostykę.

Żeby skorzystać z psychiatry na NFZ nie potrzebne jest skierowanie.  Prywatnie wystarczy zadzwonić albo czasem jest możliwość zapisu przed internet. Jak do każdego innego lekarza. Co ważne, nie trzeba dzwonić osobiście, może to za nas zrobić siostra czy kolega, jeśli bardzo się stresujemy, będą tylko potrzebne nasze dane (zwykle imię, nazwisko, numer telefonu). Przez telefon i tak nikt nie wypytuje o cel wizyty ani objawy! Co najwyżej o informację, czy do tego konkretnego lekarza idzie się pierwszy raz.

Lekarz oprócz tego, że przeprowadzi badanie (wywiad) to będzie też mógł odpowiedzieć na różne wątpliwości i pytania. Sto razy wiarygodniej i wygodniej jest zapytać lekarza, niż wyczytywać potem w internecie. 🙂

Piaty krok – psychoterapia

Jeśli lekarz nie potwierdził ChAD, ale masz inną diagnozę, to psychoterapia jest na pewno świetnym pomysłem jako wsparcie w leczeniu.

Jeśli lekarz nie potwierdził ChAD ani niczego innego, a Ty po prostu wkręciłeś/aś sobie taki duży lęk, że chorujesz, to psychoterapia też jest dobrym pomysłem. Zgaduję, że pewnie nie mogłeś/aś z powodu tego lęku nic robić, tak bardzo Cię to zblokowało.  Psychoterapia naprawdę nieźle tutaj brzmi. Po co masz się tak męczyć w przyszłości? Nie lepiej przerobić z lękowego na Twoje?

Jeśli zaś lekarz psychiatra potwierdził ChAD, to jeśli jest mądry, sam zapyta, czy myślisz o psychoterapii i będzie mówił o jej skuteczności i nieodzowności w dalszym leczeniu. A nawet jeśli nie spyta, to i tak warto się zainteresować.

Psychoterapia nie zaczyna się od pierwszego spotkania. Na początku trzeba się trochę zapoznać, nabrać zaufania, zobaczyć, czy będziemy w stanie pracować z daną osobą. Ja jedno czy dwa spotkania spędziłam opowiadając tak niespecjalnie głęboko o mojej rodzinie, związkach, relacjach, studiach, o tym, co jak mi się wydaje chciałabym zmienić, czego wolę nie ruszać na razie, skąd się tam w ogóle wzięłam. Nikt Ci nie będzie kazał na pierwszym spotkaniu rozmawiać o najboleśniejszych sytuacjach z życia. 🙂

Z doświadczenia: do psychoterapeuty warto zadzwonić samemu, jeśli obowiązuje telefoniczne umawianie. Tu z danych zostaniemy najwyżej zapytani o imię i nr telefonu, ale może też paść pytanie z czym się zgłaszamy. Ja to sobie tłumaczę tak, że nie wszyscy terapeuci pracują z każdym problemem i wolą nie narażać osoby na koszt wizyty.

Warto wiedzieć: jeśli terapeuta powie, że nie ma wolnych miejsc, to pytamy, czy nie mógłby kogoś polecić! Często może i poleca. 🙂

Ja nie mam oczywiście jak tego sprawdzić, ale biorąc pod uwagę ile rzeczy zrobiłam na terapii i jak to usprawniło moje funkcjonowanie, mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie mojego leczenia opartego o same leki. To by po prostu nie działało, skoro ja miałam takie a nie inne schematy działania i tyle różnych odkrytych emocji na wierzchu.

 

I widzicie, jak szybko się z tym uporaliśmy? Pięć kroków to niezbyt dużo, musicie to przyznać. Warto tyle zrobić dla swojego zdrowia i dobrego samopoczucia! 🙂 Oczywiście niektóre z tych wymienionych rzeczy będą dla jednych trudniejsze do zrobienia niż dla innych. Ale warto powalczyć o siebie!

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Zajrzyj też tutaj: