Fakty i mity na temat chorób psychicznych

W dzisiejszym wpisie rozprawiam się z trzynastoma mitami na temat chorób psychicznych, zaburzeń psychicznych, osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego. Miałam taką potrzebę, pogadania na te tematy, bo wydaje mi się, że niektóre z tych mitów trzeba troszkę podkopać, bo za mocno osiadły. Jeśli o czymś nie napisałam, to proszę, upomnijcie się w komentarzach. Uwaga! Niektóre mity są prawdziwe! A jako bonus dowiecie się dzisiaj m.in. co to oddział dzienny i lekooporność.

fakty i mity o chorobach psychicznych 1

MIT: Zaburzenia i choroby psychiczne są dziedziczne.

FAKT: Prawie wszystkie choroby są dziedziczne. Poza urazami, chorobami wywołanymi wirusami i bakteriami czy chorobami powstałymi w wyniku szkodliwego działania różnych substancji (np. działanie alkoholu w życiu płodowym). Nie każda jednak dziedziczy się w taki prosty sposób, że przechodzi z rodzica na dziecko. Na zajęciach z genetyki na studiach nauczono mnie, że choroby psychiczne to choroby wieloczynnikowe. Dziedziczą się dość skomplikowanie. „Wieloczynnikowe” – oznacza to, że ich przyczyną są geny podatności plus czynniki środowiskowe. Gen podatności stwarza ryzyko dla danej choroby, ale NIE wystarcza, żeby ją samodzielnie wywołać. Dlatego na przykład taka choroba psychiatryczna może być wywołana czynnikami psychologicznymi. Dlatego też różny jest wiek zachorowania. Więcej o tym można poczytać w dwóch pozycjach: Genetyka medyczna. Notatki z wykładów autorzy: John T. Bradley, David R. Johnson, Barbara R. Pober i Podstawy genetyki medycznej autorzy: Michael Connor, Malcolm Ferguson-Smith.

MIT: Zaburzenia i choroby psychiczne są nieuleczalne.

FAKT: Można je zaleczyć i czasami mieć na tyle szczęścia, że nie będzie nawrotu choroby. W przypadku problemów ze zdrowiem psychicznym mówi się raczej o uzyskaniu remisji, niż dążeniu do wyleczenia. Remisja to właśnie cofnięcie się objawów, tylko tyle, że nikt nie daje gwarancji na to, że tak będzie zawsze. Objawy mogą wrócić. Ale też remisja może trwać cale lata. Niektórzy pacjenci mają na przykład tylko jeden epizod depresji w ciągu całego życia!

MIT: Zaburzenia i choroby psychiczne występują rzadko.

FAKT: W jednym z  ostatnich wpisów (kliknij tutaj) przywoływałam statystyki. Problemy ze zdrowiem psychicznym ma mniej więcej co czwarty bądź co piąty z nas. W Polsce na różne choroby i zaburzenia psychiczne cierpi szacunkowo 8 – 12 milionów osób. To nie jest mało i nie można powiedzieć, że choroby i zaburzenia psychiczne występują rzadko. Każdy z nas zna kogoś kto choruje, nawet jeśli o tym nie wiemy.

MIT: Osoby chorujące psychicznie są niepełnosprawne intelektualnie i na odwrót: osoby niepełnosprawne intelektualnie mają jakieś zaburzenie lub chorobę psychiczną.

FAKT: Nie jest to prawda. Niepełnosprawność intelektualna polega na czymś zupełnie innym, niż choroba psychiczna. Po pierwsze: osoby niepełnosprawne intelektualne nie są chore, choć oczywiście jak każdy, mogą zachorować. Po drugie: niepełnosprawności intelektualnej nie można wprowadzić w stan remisji. Mylenie niepełnosprawności intelektualnej z chorobą psychiczną jest ze szkodą dla jednych i dla drugich.

MIT: Dzieci nie mają problemów psychicznych.

FAKT: Pięknie byłoby móc powiedzieć, że tak nie jest, ale niestety: dzieci też mają problemy ze zdrowiem psychicznym. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na całym świecie od 10 do 20% dzieci i nastolatków doświadcza zaburzeń psychicznych. Połowa chorób i zaburzeń psychicznych zaczyna się przed 14 rokiem życia. W Stanach już kilkuletnie dzieci diagnozuje się w kierunku Choroby Afektywnej Dwubiegunowej. Muszę się przyznać, że budzi to we mnie mieszane uczucia. :/

MIT: Psychoterapia jest nieskuteczna.

FAKT: Nieprawda, psychoterapia potrafi być bardzo skuteczna. Wiele oczywiście zależy od postawy samego pacjenta, postawionych sobie celów, okoliczności – osobowości danego psychoterapeuty, jego warsztatu, relacji, jaką zbudują pacjent i psychoterapeuta, no i oczywiście tego, na ile pozwala przebieg danej choroby czy zaburzenia. Co przez to rozumiem? Inaczej będzie pracować pacjent mający co chwila objawy psychotyczne, a inaczej ten, zbliżający się do remisji. Podeprę się autorytetem amerykańskiego profesora: „Tysiące badań naukowych, zarówno jakościowych jak i ilościowych pokazuje, że około 75 – 80% pacjentów rozpoczynających psychoterapię doświadcza korzyści z niej płynących. Te wnioski można zgeneralizować na różne zaburzenia i różne formy terapii: zarówno terapię indywidualną, par, rodzinną, jak i grupową.” To cytat w moim tłumaczeniu z początku pierwszego rozdziału pozycji Evidence-Based Therapy Relationships, pod redakcją Johna C. Norcrossa.

MIT: Leki są nieskuteczne.

FAKT: Zasadniczo fałsz: leki bardzo, bardzo wielu osobom pomagają i pozwalają mniej lub bardziej normalnie żyć. Istnieją jednak przypadki pacjentów mających lekooporną wersję choroby. Lekooporność oznacza, że objawy mogą się nasilać, zamiast słabnąć albo po prostu pacjentowi się nie poprawia, albo nie może on wrócić do swojego normalnego życia: pracy, szkoły, studiów. Na lekooporność nie mamy wpływu, choć czasami pomaga psychoterapia, zmiana leku, dodanie drugiego leku o podobnym działaniu (do decyzji lekarza), polepszenie się swojej sytuacji życiowej (jak na przykład warunków materialnych, mieszkaniowych, itd.)

O lekach były trzy oddzielne wpisy: klik1, klik2, klik3

fakty i mity o chorobach psychicznych 2

MIT: Osoby po przebytym kryzysie psychicznym nie pracują/nie powinny pracować.

FAKT:Takie osoby bardzo często pracują. Pisałam ostatnio, że możesz nawet nie wiedzieć, że ktoś z Twoich współpracowników jednocześnie jest pacjentem psychiatrycznym. Praca oprócz obowiązków ma też pozytywny wpływ na wiele aspektów życia. Po pierwsze: kontakt z innymi ludźmi, wychodzenie z domu. Po drugie: możliwość wykazania się, świadomość, że jesteśmy w czymś dobrzy, że coś super zrobiliśmy. Po trzecie: zarabiamy pieniądze, więc też czujemy się inaczej, możemy na przykład pozwolić sobie na jakiś zakup, na który wcześniej nie byłoby nas stać. W tym kontekście sami chyba przyznacie, że praca to może być coś wartościowego dla osób chorujących, oczywiście tych, które mogą i chcą pracować.

MIT: Każdy chory psychicznie trafia na oddział zamknięty do szpitala psychiatrycznego.

FAKT: Choć według różnych szacunków do szpitali psychiatrycznych trafia rocznie ok. 1,5 miliona osób, to nogi niektórych chorych nigdy nie stanęły na szpitalnym gruncie (nawet jako odwiedzający). Wielu chorych leczy się tylko ambulatoryjnie (wizyty u lekarza psychiatry np. w poradni zdrowia psychicznego) lub na oddziałach dziennych, a te nie zawsze mieszczą się w szpitalach czy klinikach. Oddział dzienny to takie miejsce, w którym zajęcia zaczynają się rano 8 – 9, kończą popołudniu, a pozostały czas pacjent może spędzić w swoim domu. Zajęcia są różne, to już zależy od specyfiki danego oddziału. Może to być na przykład arteterapia, muzykoterapia, psychorysunek, psychoterapia grupowa, terapia indywidualna, spotkania z psychologiem, treningi lekowe, treningi poznawcze (np. ćwiczenia pamięci), wyjścia na miasto (do muzeów, galerii, w jakieś ładne miejsca, itp.), terapia zajęciowa, treningi społeczne, relaksacja, zajęcia sportowe (na oddziale na którym ja byłam, było to w formie gimnastyki), itp.

MIT: Niektóre choroby czy zaburzenia psychiczne są gorsze niż inne.

FAKT: Kiedyś podczas rozmowy z pewnym lekarzem psychiatrą usłyszałam taką szalenie mądrą rzecz. Powiedział mi on mianowicie, że nie ma czegoś takiego jak najcięższa czy najlżejsza choroba. Są tylko ludzie, którzy chorują. Wyobraźmy sobie, że mamy dwóch pacjentów, z czego jeden ma zaburzenia lękowe a drugi schizofrenię. Niby oczywiste, kto ma gorzej. Może się jednak okazać, że ten pacjent ze schizofrenią będzie sobie radził lepiej niż ten, który ma lęki. Tak samo może się okazać, że ktoś będzie miał „lżej” z Chorobą Afektywną Dwubiegunową niż ktoś inny z depresją. Nie ma więc takiego rankingu, który by określał, co lepiej mieć, a co gorzej. Więc takie gadanie jest trochę bez sensu albo do jakichś statystyk (np. która choroba/zaburzenie przyczynia się do największego wykluczenia społecznego).

MIT: Mężczyźni chorują tak samo jak kobiety.

FAKT: To nie jest prawda. Mężczyźni mają często trochę inne objawy i przebieg choroby niż kobiety. Chociażby w tym wpisie o tym, czy choroba psychiczna zmienia ludzi podawałam średni wiek zachorowania na schizofrenię dla kobiet i mężczyzn. Jak może pamiętacie, różni się on o kilka lat (mężczyźni zaczynają chorować wcześniej). Jeśli chodzi o najbliższy mi ChAD – mniej więcej tyle samo kobiet, co mężczyzn choruje, ale kobiety częściej mają stany mieszane i rapid cycling (bardzo szybka zmiana faz, do kilkudziesięciu zmian w ciągu dnia!). Kobiety częściej niż mężczyźni mają zaburzenia lękowe. I kobiety częściej niż mężczyźni mają depresję, ale za to mężczyźni inaczej ją przeżywają. Krótki, bardzo ciekawy filmik – wywiad z polskim lekarzem psychiatrą, o tym jak wygląda depresja u mężczyzn:

MIT: Osoby po przebytych kryzysach psychicznych doświadczają dyskryminacji.

FAKT: To akurat prawda. Nie wierzycie? Przynieście w pracy zwolnienie od lekarza psychiatry i czekajcie, co się stanie. Czy na kolejnej rozmowie o pracę na pytanie o lukę w życiorysie, ze spokojem odpowiedzielibyście, że to z powodu choroby psychicznej, tak jakbyście mówili o złamanej nodze? Albo zobaczcie jak na osiedlach, wśród kolegów są traktowani młodzi chłopcy ze schizofrenią, którzy spędzili parę miesięcy na różnych oddziałach/w szpitalach. Czy mają z kim spędzać czas i czy żaden z kolegów ich nie unika? Czy rodzice nie usłyszą w szkole sugestii, żeby może przenieść dziecko do innej szkoły? (nie wymyślam, totalnie prawdziwa historia!) Albo czy trochę dziwnie zachowująca się dziewczyna będzie miała od kogo pożyczyć notatki na studiach? Czy to naprawdę konieczne, by przy każdym wypadku informować w radio/telewizji, że „sprawca leczył się psychiatrycznie”? W jednym z zalinkowanych wyżej wpisów jest fragment z badania CBOS-u: aż 47% badanych nie chce, by jego sąsiadem była osoba chorująca psychicznie. I tak dalej, można wyliczać i mnożyć różne pytania w tym temacie.

MIT: Niektórzy ludzie po prostu nigdy nie zachorują na chorobę psychiczną, bo są odporni i mają silny charakter.

FAKT: Nie ma, po prostu nie ma czegoś takiego, jak „odporność na chorobę psychiczną” czy „ja na pewno nie zachoruję”. Gdyby tak było, już dawno zapraszano by takie odporne osoby do udziału w badaniach, żeby dociec, z czego to wynika i jak się uchronić przed zaburzeniami i chorobami psychicznymi. Tak samo oczywiście posiadanie jakiegoś zaburzenia psychicznego czy choroby psychicznej nie oznacza, że ma się słaby charakter. Nie wiem zresztą nawet, na czym miałoby to polegać. Choroba to nie jest słabość do słodyczy, którą można wytrenować przy pomocy samodyscypliny, czy coś takiego. Może zachorować każdy, absolutnie każdy i to w każdym wieku.

 

 

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Może także Cię zainteresuje

  • Wow, bardzo ciekawy artykuł. Interesuję się takimi tematami także na większość znałem odpowiedzi, jednak kilka ciekawych faktów, które tu przytoczyłaś zaskoczyły mnie (Łukasz) 🙂

    • Cieszę się, że udało mi się Cię zaciekawić! 🙂

  • Fajnie, że założyłaś bloga. W Polsce mam wrażenie, że choroby psychiczne to tabu, a warto o nich mówić i uświadamiać społeczeństwo.

    • Mam podobne wrażenie, choć też i nadzieję, że powoli będzie się to zmieniać.

  • Michał Woroniecki

    Czy potrzeba kontroli, pracoholizm i patologiczne przejmowanie się błędami to też zaburzenie? Chyba każda osoba ma jakieś skrzywienia psychiki:)

    • Jeśli utrudnia życie, to warto zadać to pytanie psychiatrze albo psychoterapeucie. 🙂

  • Czekam na kolejny wpis! Zaglądam któryś raz z nadzieją, że teraz to już na pewno coś napisałaś, a tu cisza 🙁 Wszystko u Ciebie OK?

    • Dziękuję, że pytasz. To takie miłe. :* Chadowo ok, po prostu te upały rozłożyły mnie na łopatki. Ale zapowiada się nareszcie tydzień deszczu i zimna. 😀

      • Ach, rozumiem. Upały zdych, też padałam z gorąca. Teraz niby mi bardziej depresyjnie i niechciejowo – a Ty jak masz, reagujesz na pogodę? – ale wreszcie można oddychać i myśleć! 😀
        Dobrze, że nic się do Ciebie nie przypałętało!

        • Zastanawiam się i chyba nie reaguję psychicznie jakoś konkretniej na pogodę. Na pewno przechodzę w leżący tryb zombie, ciężko mi (fizycznie) i odczuwam zmęczenie.

          • Zazdraszczam 🙂 U mnie ChAD jest bardzo sezonowe.

          • Ale jest tego plus! Przynajmniej jest przewidywalnie. 🙂

  • Ciekawy wpis, wiele faktów mnie zaskoczyło. Będę zaglądać częściej. 🙂

    • Zapraszam! 🙂 Cieszę się, że wpis okazał się dla Ciebie interesujący. 🙂