Choroba Afektywna Dwubiegunowa jak złamana noga

różne tabletki w opakowaniachChoroba Afektywna Dwubiegunowa a złamana noga. Choroba Afektywna Dwubiegunowa a złamana ręka.

Czy można porównać ChAD do grypy?

Albo czy sądzicie, że ChAD jest podobny do bólu zęba?

Bezsensowne porównania

Wygląda głupio już na pierwszy rzut oka? Ja oczywiście nie wątpię, że są sytuacje, w których można wykorzystać takie porównania, żeby przybliżyć ChAD, czy pokazać jakiś jego aspekt w bardziej zrozumiały sposób. Wtedy to jest na pewno bardzo skuteczne i wcale nie jest już takie głupie. Ale te sytuacje wymagają opanowania pewnej sztuki argumentacji. Bez tego ssą. Normalnie to te porównania wydają mi się najzwyczajniej w świecie głupie.

Zadziwia mnie niezmiennie, kiedy ktoś traktuje Chorobę Afektywną Dwubiegunową jako jedną z chorób, które pojawiają się i mijają. Zdarza się to tak często, że to aż dziwne! A przecież:

Nie leczy się zdrowej nogi tak, jakby był złamana. Nie wkłada się zdrowej nogi w gips na wszelki wypadek.

Zdrowa osoba nie dostanie zwolnienia z pracy, tak jak ktoś chorujący na grypę. Nie będzie musiała tego czasu wyleżeć i oszczędzać się. Nie robi się też tego na zapas, np. zachowując się przez dowolny miesiąc w roku jak ktoś ciężko chory na grypę.

Nie podaje się leków przeciwbólowych osobie, której nic nie boli. Ani ja, ani Ty, ani nikt na świecie nie bierze tabletki przeciwbólowej na wypadek gdyby za chwilę zaczął go boleć ząb, prawda?

O remisji słów kilka

Chad to taka choroba, która może wejść w stan remisji. Remisja to najkrócej rzecz ujmując, cofnięcie się objawów. Używając większej ilości słów: w remisji jest tak, jakby było gdybym nie chorowała. Nic chadowego mi nie dolega, nie mam żadnych dolegliwości, które wskazywałyby na ChAD. W remisji ciężej byłoby mi postawić diagnozę – można się wtedy opierać przecież tylko na historii tego co się ze mną działo wcześniej. Nie ma szans na bieżącą obserwację objawów, bo ich brak. Jest stabilnie, „normalnie”, zwyczajnie.

I wiecie co? Co prawda pewnie Was nie zaskoczę. W remisji też przyjmuje się leki.

Już zaczyna to brzmieć jak branie leków na ból zęba, kiedy ząb nas wcale nie boli, prawda?

Rozczarowanie ludzkością

Ludzie niby są tacy duzi i mądrzy. Ludzie niby wiedzą, że są choroby przewlekłe. Ludzie niby ogarniają, że niektórych chorób nie da się wyleczyć, a można tylko zaleczyć objawy. Niby to wszystko tak powinno wyglądać, a czasami w ogóle tak nie jest.

Nie zliczę ile osób sugerowało mi, że Choroba Afektywna Dwubiegunowa jest jak złamana noga. I że wcale nie muszę brać leków, bo przecież zdjęli mi gips. Wyleczyli ząb. Nie mam już grypy. Nie były to oczywiście dokładnie takie słowa, ale tłumaczenie za każdym razem jest podobne – było i minęło, jak każda choroba, która mija, więc po co brać leki? Jak choroba wróci, kiedy zdarzy się kolejny epizod, to wróci się do leków, ale na razie, w remisji, można sobie darować. Zdjęto gips, nie?

Z taką postawą spotykam się częściej niż byście obstawiali. Zastanawiałam się długo, z czego to się bierze, czym może być spowodowane. Naprawdę myślałam bardzo długo, aż prawie straciłam nadzieję, że wymyślę coś mądrego. 😛 Ale mam. 😀

Mamy winowajcę

Wiadomo, najbardziej odpowiedzialna za taką sytuację jest niewiedza w społeczeństwie. Niewiedza na temat chorób psychicznych i ich leczenia. A poniekąd „winne” są chyba stabilizatory nastroju. W Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej można przyjmować różnego typu leki i stabilizatory są jednym z nich. Inny przykład to choćby leki antydepresyjne. Ale o ile antydepresanty biorą nie wszyscy, tak stabilizatory nastroju są podstawą. Każdy z ChADem jest na jakimś stabilizatorze.

Stabilizator nastroju to taki lek, który na pozór nic nie robi. Jak się spyta biorącego czy czuje się po wzięciu tabletki jakoś inaczej, to odpowiedź będzie brzmiała nie. Ani się po tym lepiej nie śpi, ani nie ma się mniej lęków, ani nastrój się znacząco nie zmienia. Nie zamulają, nie otępiają. Trudno komuś wymienić co ten lek tak właściwie robi. Nie daje spektakularnych rezultatów po wzięciu jednej tabletki. A że „stabilizuje”? Przyznacie, że brzmi to dość enigmatycznie.

Więc może nasi bliscy, przyjaciele, znajomi myślą sobie tak: skoro leki nic nie robią, to po co je brać kiedy jest remisja i brak objawów?

Zostawiłam sobie na koniec jedną rzecz do dopowiedzenia. Takie uściślenie.

Choroba Afektywna Dwubiegunowa – notatka

Z ChADem jest tak, że jak ktoś ma remisję bardzo, bardzo długo, odpowiedni obraz choroby, stabilna sytuację życiową, to z czasem, po kilku latach, można odstawić leki. To jest jednak cholernie trudne do zrobienia. Nie takie hop siup jak się niektórym wydaje. Od dwóch miesięcy czuję się ok – czy to już znaczy, że mogę odstawić leki? NIE!

About

Piszę bloga, bo lubię w wolnym czasie pobyć czarownicą. ;) Zamierzam tutaj trochę odczarować choroby psychiczne, a w szczególności Chorobę Afektywną Dwubiegunową, którą sama mam. Odczarować, czyli trochę o nich opowiedzieć, trochę na sobie pokazać, że z taką chorobą można żyć i nie zwariować. ;) Trochę przybliżyć, sprawić, żeby nie były takie groźne, nieznane i tabu. Więcej o mnie podtym linkiem.

Może także Cię zainteresuje