5 największych grzechów osób chorujących psychicznie

Osoby chorujące psychicznie robią różne rzeczy. Niektóre fajne, a niektóre nie. Największe grzechy osób chorujących psychicznie to…? Co przychodzi Ci do głowy? Chodzi mi o te najmniej mądre zachowania. O te schematy, które powtarzamy, a które nie są dla nas najlepsze. Na przykład jakie są najgłupsze sposoby naszego myślenia? I czy to możliwe, że nie tylko osoby chorujące tego używają? Że da się je zauważyć też u osób zdrowych? Jako, że chodzi o coś naj, to mnożymy wszystko razy pięć, bo to taka fajna liczba, akurat do zestawień i podsumowań.

osoby chorujace psychicznie 2

1. Czytaj w moich myślach

Może się w nas pojawić naprawdę wielka złość i frustracja, kiedy zastanawiamy się z jakiegoż to powodu kolejna osoba nie zachowuje się w sposób, który by nam pasował. Na przykład nie robi czegoś, co bardzo byśmy chcieli aby robiła. Co się kryje za tą złością? Może przekonanie, że interakcje międzyludzkie działają w takim bardzo prostym systemie? 😛 Potrzebuję czegoś od ciebie! Oczywiście, że wiesz czego. Jak to nie wiesz? Przecież powinieneś wiedzieć! Weź i domyśl się! Znasz to? Ja się trochę nabijam, ale zastanów się przez chwilę tak na serio, czy takie zachowania i myślenie nie są Ci znajome? Czy ich gdzieś nie widziałeś/aś?

Niestety na dzień dzisiejszy sytuacja jest taka, ze ludzie nie czytają sobie w myślach. Jeśli chcesz coś przekazać, to trzeba się zdobyć na odwagę i zacząć mówić. Wypowiedzieć te słowa, które ma się w głowie. Te pragnienia, potrzeby. Inaczej nie da rady, nikt nie zgadnie co tak właściwie ta druga osoba ma na myśli. Trzeba wyjść ze swojej głowy.

2. Daj, nawet jak nie masz jak

Czyli wymaganie od ludzi rzeczy, których w żaden sposób nie mogą nam dać. Mama nigdy nie była specjalnie czuła a dorosłe dziecko zaczyna pragnąć bliskości słownej/fizycznej i strasznie się wkurza i frustruje, że nie dostanie i że ale jak to w ogóle jest możliwe? Wielka pretensja do całego świata. A to jest jak najbardziej możliwe, bo ludzie mają swoje ograniczenia. Nie zaczną się nagle zachowywać drastycznie inaczej niż do tej pory. Nie będą przejawiać zachowań zupełnie odmiennych od tych codziennych. Pogódź się z tym.

Albo pragnienie, żeby ktoś z drugiego końca Polski przyjechał i był już teraz. Albo żeby ktoś rzucił obowiązki i wyszedł z pracy, bo jest nam natychmiast do czegoś potrzebny. No nie, to naprawdę tak nie działa. Ludzie mogą dać tylko to, czym dysponują. Co prawda przeczytałam tę myśl u Katarzyny Grocholi i to już ładnych parę lat temu, ale do tej pory nie mogę się nadziwić jaka jest prosta i mądra. Nie mam, więc nie mogę dać.

3. Wcale tego nie chcę

Wcale tego nie potrzebuję i wcale cale moje serduszko się do tego nie wyrywa. Nie wezmę tego od ciebie a może nawet od nikogo innego i nie zrobię sobie tego sam/a. Może w imię zasady, żeby być po prostu człowiekiem wiecznie nieszczęśliwym a może z powodu miliona innych wymówek. Dlatego nie przyjmę wsparcia, dlatego nie będę realizować swoich marzeń, dlatego nie wyjadę na kilka dni, chociaż tego potrzebuję, nie będę gotować sobie obiadów, które lubię, będę mieszkał/a w kiepskim miejscu, i tak dalej. 

Ten punkt może dotyczyć wielu rzeczy. Od tych bardzo konkretnych jak np. pomoc w załatwieniu nowego stołu do kuchni po coś tak niekonkretnego jak potrzeba wolności. Cały zabieg prowadzi do tego, że oszukujemy samego siebie co do tematu jak wyglądają nasze pragnienia i potrzeby i koniec końców jesteśmy jednostką mocno nieszczęśliwą. I najczęściej sami nie wiemy dlaczego, choć z boku patrząc, wszystko jest jasne.

osoby chorujace psychicznie 1

4. Wcale się z tobą nie liczę

JA mam problem, bo to JA choruję, wiec moje JA jest najważniejsze. Będziemy się w naszej relacji zajmować MOIMI problemami, bo to MOJE potrzeby są najistotniejsze. Od dzisiaj przestajemy rozmawiać, to tylko JA będę mówić, bo to JA potrzebuje wsparcia. Nie obchodzi mnie co u ciebie, bo będziemy się zajmować tylko MNĄ. Masz problem i potrzebujesz mojej uwagi albo pomocy? To się nie zdarzy, nie widzisz ze JA cierpię? I tak dalej, nie mam już siły pisać w ten sposób, bo nawet tylko takie pisanie jest strasznie meczącą rzeczą.

To jest w gruncie rzeczy bardzo smutna postawa, ale również bardzo ciężka do zniesienia i bardzo nie fair w stosunku do innych osób. Zwłaszcza na dłuższą metę. Jest też nie w porządku wobec siebie. Ja to widzę tak, ze potrzebujemy prawdziwej obecności innych osób, więzi, nie tylko pocieszycieli czy chętnych uszu. Zawsze mnie strasznie boli, kiedy czasem na górkach mam taka niemożność skupienia się na tym, co mówią inne osoby. Kojarzenia historii, łączenia w całość faktów. Wiesz, jakby moja uwaga była bardzo rozproszona, jakbym się w ogóle nie była w stanie skupić na relacjach. Czuje wtedy, że bardzo dużo trącę.

5. Poradzę sobie sam

Teraz coś z zupełnie innej beczki: nie szukanie pomocy, kiedy jej naprawdę potrzebujemy. Znacie to? Potrzebuję się wygadać, ale nie będę nikomu zawracać głowy. Mam jakiś problem z codziennością, ale nikogo nie poproszę o pomoc. Nie radzę sobie zupełnie i przydałoby się wsparcie, ale nie, nie będę go szukał/a. Poradzę sobie sam/a.

To jest niesamowicie zgubna postawa. Nikt nie jest samotną wyspa. Nikt nie jest samowystarczalny. Zwłaszcza jeśli mówimy o osobach chorujących psychicznie, które czasami naprawdę potrzebują tej strasznej rzeczy, jaką jest wsparcie. To straszne wsparcie od innych ludzi! Wiem, ze czasami za takim podejściem stoi duma czy niechęć do przyznania ze się jest „słabym”. U mnie kiedyś w depresjach tak się działo bo sądziłam ze nie zasługuję na pomoc.

Osoby chorujące psychicznie i te nie chorujące

Powiem Ci o jeszcze jednej rzeczy, którą na pewno i tak miałeś/aś w pamięci czytając ten tekst. To że ktoś przejawia, któreś z tych wymienionych błędnych sposobów myślenia oczywiście nie oznacza automatycznie, że choruje czy zachoruje. Ktoś z Twoich znajomych jest Zosią samosią? Nie trzeba tej osoby od razu traktować jak osoby chorującej psychicznie. 😉

Co więcej powyższe przykłady nie dotyczą tylko chorujących. U osób chorujących psychicznie wydają mi się po prostu bardziej jaskrawe i groźne, bo prowadzą do osamotnienia. A to nie jest coś, co chcielibyśmy aby nas spotykało w chorobie, prawda?

About

Mam Chorobę Afektywną Dwubiegunową. Jestem pacjentką, nie lekarzem, nie psychologiem, ani żadnym ze specjalistów pracujących z osobami chorującymi psychicznie. Celem tego bloga jest pokazanie, że diagnoza psychiatryczna to nie koniec świata i że z ChAD można normalnie żyć. :) Więcej o mnie pod tym linkiem.

Może także Cię zainteresuje

  • A ja spojrzalam inaczej i do największych grzechów zaliczyłabym: alkohol, nieakceptowanie własnej choroby lub w drugiej strony – gloryfikowanie jej, nieleczenie się lub odstawianie leków bez porozumienia z lekarzem, brak samoświadomości, brak chęci do uczynią się samego siebie a za to przemożna chęć by stać się ekspertem od leków i wypromowania jak największej liczby leków.

    Zaglądam na niektóre grupy na fejsiw z chad i bordeline i szczerze – bywam przerażona sposobem myślenia wielu osób z tamtad. Zmieniam powoli zdanie i nie wiem czy w przyszłości będę chciała pracować z tymi zaburzeniami.

    • Mam bardzo podobne odczucia. 🙁 Ja w ogóle na samym początku chorowania przeglądałam jakieś fora i byłam przerażona. Było tam dokładnie to, co piszesz plus jakieś takie rozpieprzenie emocjonalne wszechobecne. :/ Do grup żadnych nie należę, ale spodziewam się, co może w nich być.

      Są moim zdaniem dwa podejścia: albo skupiasz się na zdrowieniu albo na chorowaniu. Za dużo osób zajmuje się tym drugim. 🙁

      • No tak, jak przebywałam jakiś czas w tych grupach to zdecydowanie miałam wrażenie, że tylko o chorowanie chodzi a CHAD jest traktowane jako nie wiem – taka maskotka, pluszak, który niby przeszkadza ale dodaje się do niego „<3" ? Pft.

    • Zgadzam się z Tobą w pełni i mniej więcej tego się spodziewałam, klikając w ten link.
      Nieleczenie się to koszmar. Dla siebie i dla otoczenia. Żyłam kiedyś kilkanaście lat drzwi w drzwi z nieleczoną schizofreniczką, która uroiła sobie, że ja – nastolatka – jestem jej największym wrogiem. Bardzo to było malownicze, ale moja matka – zaleczająca niezdiagnozowane ChAD alkoholem, brr – też była straszna, choć nie robiła „dziwnych” rzeczy. Swoich grzechów z czasów nieleczenia epizodów choroby wolę nie pamiętać.
      W ogóle mam przekonanie, że wielu ludzi choruje nieodpowiedzialnie. To chyba jest powiązane z naszą służbą zdrowia, która nie zachęca do przejęcia odpowiedzialności i dbania o siebie…

      • Tak, wielu choruje nieodpowiedzialnie. 🙁 W ogóle nie interesuje się na czym choroba polega, łyka tylko tabletki, miesza z alkoholem, itd. Ale też dużo osób tak jak napisała Paula ma skrzywienie w drugą stronę i starają się być specjalistami od leków, wypróbowują wszystkie dostępne bez konsultacji z lekarzem. :/

        Ja w ogóle nie pomyślałam w tę stronę co Wy! 🙂

        • Ten drugi typ jest nie-do-znie-sie-nia. Moderowałam kiedyś forum internetowe dla grupy, która była mądrzejsza od lekarzy i farmaceutów razem wziętych. Jaki był problem z przewalczeniem, że nie wolno im – z powodów prawnych, bo inne nie przechodziły w dyskusji – radzić obcym internautom, jakie powinni brać leki, w jakich dawkach i… skąd. Bo handel lekami też kwitł. Dramat. Ale nieodpowiedzialne chorowanie jest IMO bardziej szkodliwe, chociaż mniej podstępne (domorosły ekspert może wielu osobom zaszkodzić swoimi radami, ale sobie krzywdę przeważnie zrobi mniejszą niż ktoś, kto popija psychotropy wódką).

          • Forum internetowe to w ogóle ciekawy temat. Ja na początku swojego chorowania trafiłam na jakieś, pewnie już dziś nieistniejące forum, na którym właśnie było tak jak mówisz: każdy mądrzejszy od lekarza plus handel lekami. Uciekłam bardzo szybko.
            W ogóle wchodzenie w role eksperta w doradzaniu to jest strasznie nieodpowiedzialna rzecz. Od diagnozowania są specjaliści, od leczenia też.

  • osobiście nie znam osób chorych psychicznie, a co do objawów? Każdego można podciągnąć pod jakieś, a mnie to szczególnie.. moja żona często mi powtarza, że mam coś z głową, więc coś w tym jest:) Znam za to osoby, które są zdrowe, ale robią z siebie psychicznych, by wyrwać żółte papiery i cieszyć się pełnią życia.. Choremu przecież nic nie zrobią, bo jest chory, a że przy okazji wyłudzi duże pieniądze, to co:P

    • Pewnie, że każdy ma jakieś objawy, ale żeby mieć chorobę czy zaburzenie, to trzeba ich naprawdę sporo.

      Zdradź koniecznie jak się robi duże pieniądze na chorobie psychicznej! 😛

      • W skrócie? Założyć firmę budowlaną. Podpisać umowe na podwykonastwo z deweloperem. Wziąć zaliczkę przykladowo 50 tysiecy. Nie zjawic sie na budowie chocby na 5 minut, by po jakims czasie zalozyc sprawe deweloperowi o kolejne 50 tysiecy za to, ze nie wywiazuje sie ze wspolpracy. Jestesmy chorzy, ale przeciez nie glupi. Sad nie skaze a my latamy po wolnosci z wyludzonym chajsem i idziemy raz w tygodniu na „kontrole” czy przypadkiem nie wyzdrowielismy. W lape lekarze biora chetnie a jeden drugiego w sadzie nie podwazy. Dopóki nie zrobi sie fizycznej krzywdy innej osobie, to nic nie moga zrobic! Zamkna co najwyzej na leczenie na 3 miesiace. Lepsze to niz siedziec 15 lat za oszustwa.

        • Dzięki za odpowiedź! Nie wiedziałam, że są takie przekręty.

  • Myślę, że zwłaszcza jeśli chodzi o pierwszy punkt – czytanie w myślach – to jest on bardzo typowy dla kobiet :). Większość z nich oczekuje iż ich mężowie będą czytać w ich myślach i wyczuwać nastrój, jednak to tak nie działa. Facetom trzeba wyłożyć tak zwaną kawę na ławę ;).

    • O, o tym nie pomyślałam! 🙂 Coś w tym jest. 🙂

  • Ciekawy wpis, inny od innych 🙂

  • takie spuszczanie się nad sobą. ludzie niestety nie potrafią podejść krytycznie do samych siebie

    • Ciężko spojrzeć na siebie krytycznie, to prawda.

  • Punkt 2 i 3 – tak bardzo rozumiem..niestety :/.

    • Jeśli Cię to pocieszy, to moim zdaniem te punkty dotyczą wielu ludzi, nie tylko chorujących. 😉